Tides From Nebula – Safehaven (2016)

tfn

Tides From Nebula to solidna marka już nie tylko w granicach naszego kraju. Ostatnie koncerty w chociażby w Chinach pokazują, że ich sława sięga już niemal do każdego zakątka kuli ziemskiej. Co więcej, w przeciwieństwie do ekipy Nergala, nie zapominają, że istnieje takie miasto jak Łódź i zagrają tam koncert. Wylałem już swe żale odnośnie trasy Behemotha, Batushki i Bölzera, i w zasadzie już więcej żali nie będzie. Z prostej przyczyny: „Safehaven” to niezwykle udana płyta.

Na wstępie muszę się do czegoś przyznać: fanem TFN nigdy nie byłem. „Aurę” lubię, ale rzadko wracam, a jeśli już to do „Tragedy of Joseph Merrick”, którego jak posłucham raz to zapętlam na godzinę. „Eartshine” ostatni raz słuchałem chyba ze cztery lata, a od „Eternal Movement” zwyczajnie się odbiłem. Zwyczajnie nie spodobało mi się podejście zespołu, jakie zaprezentowali na poprzednim albumie. Z drugiej strony zawsze, zawsze jak miałem okazję, to stawiałem się na ich występach, bo na żywo nigdy nie dawali plamy i nawet materiał z „Eternal…” sprawdzał się nad wyraz dobrze. Dlatego też po wypuszczeniu w świat pierwszego utworu z „Safehaven” byłem mile zaskoczony. „We Are the Mirror” zwiastował płytę o wiele mocniejszą. Kto wie, czy nie jest to najmocniejszy utwór w dorobku warszawiaków. A ja przecież takie cięższe rzeczy lubię bardzo. Zasłuchany we wspomniany kawałek wypatrywałem premiery całości. I tu przyszło kolejne zaskoczenie: płyta nie jest na tyle ciężka, jak się spodziewałem, ale pod żadnym pozorem nie byłem też rozczarowany. Wprowadzony w błąd przez „We Are the Mirror” nie spodziewałem się płyty tak gładkiej i przystępnej. Tides From Nebula nie kombinowali dużo ze swoim brzmieniem. Nadal są chodzącą reklamą delay’ów wszelakich. Zmiany są raczej kosmetyczne. Słuchając takiego „Traversing” na pewno ucieszą się fani „Aury”. Również wielbiciele nieco bardziej rozmarzonego i ciepłego podejścia do post-rocka znajdą coś dla siebie w postaci chociażby „All the Steps I’ve Made”. „The Lifter” to kolejny dowód na to, że Tidesi ze swojego gatunku potrafią wycisnąć więcej niż się da. Z drugiej strony można powiedzieć, że przecież wszystko już z tej szuflady wywalono i drugiego dna tam nie ma. Można pomarudzić, że „Safehaven” to album bezpieczny i nieco asekurancki, że już wszystko było i to tylko kolejny zestaw sprawdzonych rozwiązań, że zespół może z płyty na płytę się rozwija, ale nic nowego nie wnosi. Ewentualnie, że zebrali do kupy wszystko co zrobili do tej pory i ładnie wszystko opakowali w odpowiednią produkcję i miksy. W głębokim poważaniu radzę mieć zdanie malkontentów, bo „Safehaven” to płyta maksymalnie „słuchalna” i nie nudzi się po paru odtworzeniach z rządu. Sam zapętlam już piąty czy szósty raz i po ostatnim „Home” mam ochotę wcisnąć „repeat”.

Muzycy Tides from Nebula wiedzą co robią i robią to dobrze. Ich post-rock reprezentuje poziom światowy i żałować mogą tylko, że tych paru płyt nie nagrali wcześniej, kiedy gatunek święcił swoje największe sukcesy. Przed Tidesami mimo wszystko jeszcze wiele sukcesów. Pytanie tylko czy dalsze wałkowanie zbliżonych patentów sprawdzi się na kolejnym wydawnictwie, czy może nie lepiej dać odpocząć znanej formie i poszukać czegoś poza jej granicami. Rozwiązań jest mnóstwo i czasu na te poszukiwania też, więc życzę sobie w przyszłości kolejnych udanych płyt.

Masta

safehaven


  1. Safehaven [5:32]
  2. Knees to the Earth [5:17]
  3. All the Steps I’ve Made [4:48]
  4. The Lifter [6:00]
  5. Traversing [6:29]
  6. Colour of Glow [3:31]
  7. We Are the Mirror [5:28]
  8. Home [6:21]

Całość: 43:47


Skład: Adam Waleszyński – gitara; Maciej Karbowski – gitara; Przemysław Węgłowski – bas; Tomasz Stołowski perkusja


Data wydania: 6 maja 2016


Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s