„Wkurwić paru ludzi” – rozmowa z Filipem Mieszkalskim (Mentally Blind)

fota

Gdyby nie fakt, że wielokrotnie zapodawałem sobie bombe z moim rozmówcą, pewnie nigdy nie doszłoby do powstania tego tekstu. Powiecie, że promuje kumpla. Oczywiście, że tak, jednak głównie promuje gościa, który wie, czego chce i jak to osiągnąć. Właśnie nad tym – przede wszystkim – skupiliśmy sie podczas poniższej rozmowy.

Na początek najważniejsze pytanie – jest w ogóle w Polsce sens grać taką muzykę, jak Wasza?

To zależy, jak do tego podchodzisz. Jeśli nastawiasz sie na jakiś realny sukces, tysiące fanek i miliony dolców na koncie, to chyba nie. Target jest dość wąski, prasa związana ze sceną praktycznie nie istnieje, a w starszych magazynach opisują to jako ciekawostkę dla nastolatków. Na szczęście/nieszczęście muzycy to taka grupa, która mimo tego, że absolutnie nic nie wskazuje na to, że są jakiekolwiek szanse na sukces, wierzą, że jest inaczej. I tak chyba jest z nami.

Czy w czasach, kiedy zacierają się gatunkowe granice, nie mówiąc już o jakiejkolwiek tożsamości ideowej, można zaobserwować istnienie jakiejkolwiek sceny metalcore’owej? Jeśli tak, to czy Mentally Blind czuje się jej częścią?

Myślę, że przede wszystkim można zaobserwować podział fanów ciężkiego grania na tych, którym bliżej do metalu i tych, którzy wywodzą się ze sceny hardcore’owej. My jesteśmy gdzieś pośrodku, chociaż ostatnio chyba nieco nam bliżej do tej drugiej grupy.  Ciężko byłoby dzielić ją na metalcore, hardcore, deathcore, bo kapel w tych klimatach jest w naszym kraju zwyczajnie za mało.

Jesteś w zespole od samego początku i prawdę mówiąc, wydajesz się być jedynym stałym członkiem Mentally Blind. Czujesz, że odpowiedzialność za grupę spoczywa tylko na Twoich barkach? Z czego wynikają aż tak duże rotacje w składzie?

Do tych rotacji musiało dojść, żeby zespół mógł pójść do przodu. Mi chyba zależało trochę bardziej niż reszcie i to był główny powód. Tak czy inaczej, kolejnych zmian nie przewiduję. Co do odpowiedzialności – ja tu tylko piszę numery. Nie czuje się szczególnie obarczony, bo po prostu lubie to robić i bedę to robić nawet jeśli Mentally przestanie istnieć.

„The Perception” to drugi materiał w karierze Mentally Blind. W porównaniu do debiutanckiej EP „Where The End Begins” jest to materiał dużo dojrzalszy, zarówno brzmieniowo, jak i kompozycyjnie. Jest po prostu lepszy. Sam proces powstawania płyty różnił się znacząco od tego, jak rodził się Wasz debiutancki album?

Tak. W przypadku pierwszej EP pisałem materiał używając guitar pro, co znacznie ograniczało możliwości aranżacji kawałków. Na etapie pisania „The Perception” po prostu nagrywałem numery, sprawdzałem jak mogą zabrzmieć na płycie. Dodatkowo zainwestowaliśmy dużo większe pieniądze w mix/mastering, to też sprawiło że całość brzmi znacznie lepiej.

Czy jest w ogóle możliwa promocja płyty bez grania na żywo, czy czasy zmieniły się już na tyle, że nie jest to aż tak potrzebne?

Moim zdaniem promocja bez koncertów jest możliwa, wystarczy popatrzeć na Cloudkickera, który w ten sposób działał dobrych parę lat. Ja koncerty traktuje głównie jako zabawę. Zdaje sobie sprawę że realny profit grania w Chrząszczyzęboszycach Śląskich jest zerowy, więc unikamy takich eventów, stawiając raczej na jakość a nie ilość. Prawdziwą promocję w tych czasach zapewniają dobre klipy, zawodowo zrealizowane nagrania, umiejętne prowadzenie profili na portalach itp.

Chcesz przez to powiedzieć, że dobra promocja w sieci jest bardziej istotna, niż praca na scenie?

Mam wrażenie, że na początku działalności tak. W takim natłoku eventów z jakim mamy ostatnio do czynienia w każdym z większych miast, ludzie chodzą na koncerty kapel, które znają z internetu. Bardzo często zdarzają się takie sytuacje, w których jesteś „fanem” jakiegoś wykonawcy, a tak naprawdę nigdy nie widziałeś go na żywo. To chyba mówi samo za siebie.

12654167_1217210114960059_6703129280217676351_nDomyślam się, że nazwa zespołu została zainspirowana utworem Death o takim samym tytule pochodzącym z „Individual Thought Patterns”. Wiem, że kiedyś Death był dla Ciebie chyba najważniejszym zespołem. Jak to wygląda teraz? Słuchając dokonań Mentally Blind łatwiej odnieść wrażenie, jakbyś inspirował się bardziej Meshuggah czy Textures niż zespołem Chucka Schuldinera.

Mimo, że inspiracje Death nie są w muzyce Mentally namacalne, to na utworach z „Symbolic” uczyłem się grać na gitarze i w bardzo znaczący sposób wpłynęło to na to jak teraz kształtuje riffy. Sporo tremoli, gęsta praca prawej ręki.  Do Death ciągle wracam z sentymentem, ale nie inspiruję sie ich muzyką w oczywisty sposób. Aktualnie faktycznie bliżej nam do Textures, Northlane, Uneven Structure, czy innych nowoczesnych kapel.

A co z Pain Of Salvation? Wpływy tego zespołu są jeszcze bardziej zminimalizowane, a pamiętam, że swego czasu także bardzo ceniłeś zespół Daniela Gildenlowa.

Ciągle cenię. Te zespoły, które kiedyś lubiłem wpłynęły na wrażliwość kreowania niektórych aspektów muzyki którą tworzę, niekoniecznie w oczywisty sposób. Są to raczej luźne nawiązania.

Swego czasu udzielałeś się także w Silk Love Rope. Teraz też chodzą Ci po głowie jakieś poboczne projekty?

Na pewno nie związane z muzyką metalową. Mam w planach projekt elektroniczny, od czasu do czasu robię w domu beaty. Chciałbym mieć więcej czasu żeby eksploatować te muzyczne tereny, ale w tej chwili Mentally skutecznie pożera cały mój czas.

Twierdzisz, że Mentally Blind jest dla Ciebie zespołem priorytetowym. Pracujesz już nad kolejnym albumem? Planujesz, w jakim kierunku powinna iść muzyka zespołu, czy zdajesz się na emocje, nie myśląc wiele nad tym, jaki będzie odbiór ani obrany azymut? No i najważniejsze: czy wreszcie, po dwóch mini-albumach, nadszedł czas na pełnowymiarowy materiał?

Właśnie finalizujemy dopieszczanie ostatniego z materiałów promocyjnych związanych z The Perception, niedługo po nim światło dzienne ujrzy pierwszy obrazek związany z nową płytą, tym razem długogrającą, którą mam nadzieję wypuścic jeszcze w 2016 roku. Myśle, że głównym założeniem jakim się kieruję przy tworzeniu nowego materiału jest to, żeby otwierał mi on możliwości, a nie ograniczał i sprawiał że słuchacze Mentally będą oczekiwali jakiegos konkretnego formatu utworu. Inspiracje będą dużo bardziej eklektyczne, a sama płyta bardzo zróżnicowana, przestrzenna, klimatyczna i przebojowa.  Po części będzie to naturalna kontynuacja The Perception, po części coś zupełnie innego. Mam nadzieję, że uda nam się pare osób zaskoczyć, przekonać do siebie, a innych wkurwić. Najważniejsze, żeby ten materiał wywoływał emocje, a jak przesłuchuje demówki, mam wrażenie że tak będzie. Jest na co czekać.

Rozmawiał: Emef

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przesłuchania i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s