Stara Rzeka, Kaseciarz, Złota Jesień – 13.11.2015, Neon Side, Wrocław (Biedopad Festival)

12208432_882733475096960_4547086151079830495_n

Będzie krótko i zwięźle, czyli mniej więcej tak, jak wyglądała moja wizyta na Biedopadzie. We wrocławskim Neon Side zjawiłem się tylko trzynastego w piątek, nie powiem, głównie żeby zobaczyć i usłyszeć Starą Rzekę. Na całe szczęście nie okazałem się kompletnym ignorantem i przyszedłem nieco wcześniej.
Nie zawiodłem się.

SAM_0991Lekka obsuwa sprawiła, że trafiłem jeszcze na samą końcówkę występu Przepychu, jednak były to dosłownie może ze dwie minutki. Znacznie bardziej interesował mnie koncert Złotej Jesieni. Twórcy całkiem udanej „Girl Nothing”, jak na zespół skądinąd noise rockowy przystało, nie szczędzili gitar i zaserwowali solidną porcję hałasu. Dodam – hałasu nieokiełznanego i dzikiego. Chłopaki zostawili na scenie zmontowanej z euro palet sporo potu, nieszczególnie przejmując się bębenkami nawet dość licznej – oczywiście jak na warunki metrażowe lokalu – publiki. Krótki był to koncert, ale szczery i intensywny, sprawiający radość zarówno pląsającym ludziom pod sceną, jak i muzykom.

SAM_0001Jeszcze bardziej tanecznie zrobiło się podczas koncertu Kaseciarza, grającego od Złotej Jesieni muzykę prostszą i rock’n’rollową. Już drugi w setliście „Dance” (swoją drogą, tego kawałka trudno nie lubić) zachęcił tłumek do tytułowego tańca, a że Kaseciarz nie zwykł specjalnie zwalniać tempa, pląsy trwały do końca koncertu. Jedni używali do tego wszystkich kończyn, inni tylko tupali nóżką, generalnie jednak ciężko było się nie ruszać do tak energicznie zagranej muzyki. Kaseciarz sam w sobie może nie do końca pasował do niewątpliwie hipsterskiego eventu, jednak, jak się okazało, nawet człowiek-niezal czasem musi się poruszać do zwykłych, ale fajnych rockowych piosenek.

SAM_2002Dość szybko po Kaseciarzu na scenie zameldował się Jakub Ziołek. Pomimo tego, że chłop tylko siedział za imponującą konsoletą, śpiewał i przygrywał sobie na gitarze, stworzył bardzo specyficzną, wciągającą i niezwykle osobistą atmosferę. Nie wspomagały go żadne wizualizacje ani inne bajery, był tylko on i jego muzyka. Stara Rzeka na każdym koncercie płynie nieco innym nurtem, przez co nigdy do końca nie wiadomo, czy Ziołek zagra materiał studyjny, czy raczej zdecyduje się na utwór napisany poprzedniego wieczoru. Tym razem postawił na pierwszą opcję, a kończący występ „My Only Child”, zaśpiewany naprawdę bardzo przejmująco, był idealną pointą dla tego wciągającego występu.

Ładna lokalizacja, smaczne piwko, dobre koncerty i nienajgorsza frekwencja – nic dziwnego, że Michał Turowski zdecydował się na utrzymanie nazwy Biedopad przy życiu. Oprócz przyszłorocznej edycji, od stycznia rozpoczyna się cykliczna seria imprez odbywająca się pod tym szyldem. Oczywiście w Neonach. Mam nadzieję, że przynajmniej w tak dobrym stylu, jak w ten listopadowy piątek trzynastego.

Emef

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Relacje i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s