Odraza – Kir (2015)

Główny1

„Esperalem Tkane” był debiutem z rodzaju tych szczególnych, rzadko spotykanych, windujących zespół do czołówki sceny właściwie z miejsca. Odraza była w tamtym roku na ustach wszystkich, którzy choćby tylko z grubsza interesują się rodzimą sceną black metalową, nazwą wymienianą jednym tchem z Furią czy Kriegsmachine, zespołami, które także wydały w 2014 roku fantastyczne krążki. Uliczny, rynsztokowy wręcz klimat „Esperalem Tkane”, pochwała dla upadku i ukazanie najgorszej strony polskości – widocznie tego potrzebowaliśmy, chłonąc jak gąbka debiutancki album krakowskiej grupy.

„Kir” jest jednak wydawnictwem innym, szczególnym nie tylko dla krótkiej kariery zespołu, ale i ogólnie dla polskiego black metalu. Tu nawet nie chodzi o samą muzykę; „Kir” to zapis koncertu, jak na razie jedynego w karierze Odrazy, który odbył się 11 kwietnia 2015 roku na terenie Fabryki Oskara Schindlera „Emalia”. Występ ten to zaledwie jeden, dwudziestominutowy utwór skomponowany specjalnie na okoliczność organizowanego przez Muzeum Historyczne Miasta Krakowa wydarzenia „Pamiętaj z nami”. Można zatem powiedzieć, że tegoroczny mini-album Odrazy to pierwsza sytuacja, gdy instytucja państwowa prezentuje publicznie muzykę black metalową. Inspiracją dla „Kir” jest film nagrany ukrytą kamerą przez Tadeusza Franiszyna w obozie koncentracyjnym w Płaszowie.

Słuchając „Kir”, nie ma co oczekiwać pijackiej aury „Esperalem Tkane”, to wydawnictwo zdecydowanie inne od poprzedniego wydawnictwa Odrazy. Ten instrumentalny utwór rozwija się powoli, pozwalając na swobodne i stopniowe budowanie napięcia, natomiast miejsce gęstego, dusznego klimatu zajęła aura równie mroczna, lecz mająca więcej przestrzeni. Owszem, znajdziemy na „Kir” fragmenty, które równie dobrze mogłyby się znaleźć na „Esperalem Tkane”, jednak całość nie kojarzy się z nocnym łażeniem między brudnymi kamienicami. „Kir” przypomina raczej samotną wędrówkę w kompletnej ciemności z pełnymi gaciami ze strachu.

Tegoroczny mini album Odrazy traktować należy raczej jako jednorazowy incydent niż znamiona stylistycznej rewolucji zespołu – o ile w ogóle wypada używać takich określeń w stosunku do grupy, która zadebiutowała ledwie rok temu. W każdym razie „Kir” to – krótki, bo krótki – kawałek dobrej muzyki. W tym przypadku, proporcje ułożyły się zdecydowanie w kierunku black niż metal. Mrok, niepokój, skryta w tych dźwiękach tajemnica… Właśnie taki jest „Kir” Odrazy.

Emef


pobrane


  1. Kir [20:09]

Skład: Priest – bębny; Stawrogin – gitary


 

Data wydania: 15 września 2015, Arachnophobia Records



 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s