„Nienawiść jest dla słabych” – rozmowa z Łukaszem Machałą (Siła)

11794633_974497995935881_6443226462376424545_o

Niedawno pisaliśmy o debiutanckim albumie gorzowskiej Siły (o, tutaj), że to jedno z najbardziej agresywnych i intensywnych tegorocznych nagrań na polskiej scenie niezależnej. Zresztą – nie my pierwsi i nie ostatni. Nie mogliśmy zatem przepuścić okazji, by nie zadać kilku pytań perkusiście zespołu, Łukaszowi.

10646826_1440946749534524_1279749804868432761_n– Od nagrania Waszego debiutanckiego materiału do jego premiery minęły dwa lata. Przyznaj szczerze: męczą Was już chyba tłumaczenia, czemu to tak długo trwało?
– Nie, nie męczą. Trochę nas tylko dziwi, dlaczego to aż tak bardzo wszystkich interesuje. Niestety, tak wyszło z przyczyn w dużej części od nas niezależnych, ale mówi się „trudno”. W zasadzie to nawet miłe, że nie tylko my myślimy, że zbyt długo zwlekaliśmy z wydaniem tej płyty, bo parę osób chyba rzeczywiście chciałoby, żebyśmy uszczęśliwili je choćby rok wcześniej. Pocieszające, że wszystko ma swoje miejsce i swój czas. A płytę w końcu i tak mamy już w rękach.

– Pytania o to, czemu w składzie nie macie gitary pewnie też słyszycie dość często… Ostatnio wymyśliliście sobie, że do tego wszystkiego dodacie saksofon. Nie kombinujecie za bardzo?
– Tego pytania z kolei faktycznie mamy już trochę dość, bo dla nas taki układ to rzecz już całkowicie normalna, a nie jakieś kuriozum. W zasadzie to nawet nie rozumiem jak można uznawać gitarę za instrument w muzyce niezbędny. Pojawienie się saksofonu to dla nas kolejny, naturalny krok. Myśleliśmy o tym od dawna i w końcu przyszedł ten moment. Nie wydaje mi się, żebyśmy kombinowali zbytnio w kwestii instrumentarium, mimo wszystko nasza muzyka się zmienia – musi się zmieniać – a saksofon pięknie wypełni wszystkie pasma, które wcześniej pozostawały… puste.

– Skąd w Was tyle gniewu i wściekłości, od której aż kipi „Siła”? Jesteście źli na coś konkretnego, czy raczej poprzez muzykę szukacie ujścia dla ogółu negatywnych emocji?
– Świadomym założeniem (na ile świadomym – tego nie powiem) było zrobienie najbardziej radykalnego i bezkompromisowego materiału na jaki było nas stać, bez oglądanie się na to co wypada, a co nie, bez względu na pochłonięty czas i środki, oraz bez przekraczania granicy banału i dobrego smaku. Jak wyszło, to nie nam już oceniać. Zdawaliśmy sobie tylko sprawę, że przygotowaliśmy materiał, który będzie dość, hm, ciężkostrawny dla przeciętnego słuchacza. Uwierz, że po wysłuchaniu pierwszego miksu sami byliśmy mocno zdziwieni ile frustracji i złości jest w tej muzyce. Nie wiem czemu tak jest, w oderwaniu od sceny jesteśmy chyba w miarę zrównoważonymi ludźmi i chyba nikt nie będzie próbował robić nam psychoanalizy na podstawie tej płyty. Możliwe, że działa tu mechanizm swoistego wypchnięcia, możliwe też, że to, co robimy ma charakter rytualny czy magiczny. Ale OK, muszę się zgodzić, że nasza muzyka jest naładowana dość negatywnymi emocjami, tylko my nie nadajemy im żadnego konkretnego kierunku. Nienawiść jest dla słabych.

Gdzie i kiedy w najbliższym czasie będzie można na żywo obcować z intensywnością Siły?
– Już niedługo będzie można nas zobaczyć na występach z przyjaciółmi z Moaft i Monroe’s Mysterious Death, choć nie tylko z nimi. Będziemy informować na bieżąco.

– Nie macie zbyt wielu like’ów na Facebooku, w Google ciężko jest znaleźć wiele na Wasz temat, a mimo to powolutku udaje się Wam zaznaczać swoją obecność na scenie. Pojawialiście się już w serwisach dedykowanych scenie alternatywnej typu Tegoslucham.pl czy na Fuck You Hipsters, ostatnio można było o Was przeczytać w Noise Magazine. Czujesz, że zainteresowanie Siłą rośnie?
– Na pewno czuję, że przy tak złośliwym, i (nie oszukujmy się) wymagającym pewnej cierpliwości przekazie, udaje nam się zyskać jakieś tam uznanie. Miłe i zaskakujące, ale jak zauważyłeś – nie tak bardzo znowu częste. Czasem to uznanie przychodzi z dość nieoczekiwanych stron, ale to dobrze, bo my nie chcemy wbrew pozorom być jakoś specjalnie hermetyczni czy elitarni. Z drugiej strony, gdybyśmy przejmowali się statystykami lub innymi tak ważnymi dla każdego normalnego zespołu sprawami, no cóż… Inaczej by to wszystko wyglądało.

Pokazaliście już swoją prawdziwą Siłę?
– Nie wiem czy takie są i kiedykolwiek były nasze intencje. Na pewno dość sporo z naszej muzycznej natury widać na występach i słychać na płycie.

10606321_929711517081196_4251939420534472113_nZważywszy, że czekaliście aż dwa lata z wydaniem debiutu, nie chce mi się wierzyć, że w tym czasie nie tworzyliście nowych kawałków… Przyznaj się – pracujecie już nad następcą „Siły”?
– Pracujemy, ale nie widzimy powodu, żeby się zbytnio spieszyć w tym względzie. Ostatecznie to przecież przede wszystkim nas nowy materiał powinien zadowolić. Chciałbym, żeby kolejna płyta była z jednej strony trudniejsza, jeszcze bardziej skondensowana i nieprzewidywalna, z drugiej strony na pewno będzie to rzecz bardziej wielowymiarowa, kolorowa, zróżnicowana i pozostawimy sobie miejsce na niejeden głębszy oddech.

– Patrząc na Twoją facebookową tablicę nasuwa się jedno – masz cholernie szeroki gust muzyczny. Jest i muzyka ekstremalna, ale znajdzie się też Peter Gabriel, jazz, nawet Raz Dwa Trzy. Nie wiem, jak to wygląda u kolegów z zespołu, ale jeśli i oni mają na tyle rozbieżne gusta, to jak, do cholery, udaje się Wam to wszystko pogodzić i zamienić w Siłę?
– Zapomniałeś wymienić Ewę Demarczyk i Whitehouse. Lubię dyskutować o gustach, ale tutaj ucieknę się do plebejskiego podziału na muzykę dobrą i złą. Gusta mamy rzeczywiście bardzo różne, choć paradoksalnie dość często zbieżne i chyba na podstawie tych zbieżności udało się nam wypracować i (mam nadzieję) rozwijać pewną formułę. Aha, to wcale nie znaczy, że tworzenie muzyki musi być dla nas procesem pokojowym, za to na pewno konsekwentnym.

– W Waszej muzyce słyszę dość wyraźne wpływy nieodżałowanego Kobonga. Mam rację? Jak sądzisz, dlaczego zespoły takie jak Kobong czy Ewa Braun nie zostały „w swoich czasach” docenione na tyle, na ile zasługiwały? Może będzie to porównanie nieco na wyrost (choć obym się mylił!), ale czy Sile uda się przetrwać próbę czasu?
– Porównanie jest zdecydowanie na wyrost, choć bardzo nam ono pochlebia. Widzisz, nigdy nie mieliśmy jakichś specjalnych oczekiwań względem zespołu, może to trochę nihilistyczne podejście, ale co zrobić. Czas jest naszym wrogiem i czas pokaże co z nami będzie, ale coś czuję, że jeszcze trochę będziecie musieli nas znosić. Natomiast co do Kobonga i Ewy Braun, zważywszy na drogę jaką te zespoły wybrały to nie wydaje mi się, żeby nie zostały „w swoich czasach” należycie docenione. Zostały docenione na tyle, na ile tylko mogły, a dziś docenione są na tyle, na ile miały szczęścia i na ile wykorzystały swój (właśnie) czas. Może i szkoda, ale dzieje się to, co musi, czy to zadziała niewidzialna ręka rynku, czy czynnik ludzki, czy zwykły realizm życiowy. Te niedoszłe kariery, które były wróżone obu zespołom, to bardzo często jedynie pobożne życzenia dziennikarzy muzycznych. Tymczasem kolejne pokolenie poznaje tę muzykę, a płyty osiągają na aukcjach jakieś niedorzeczne ceny. Kolejny paradoks?

– Śledzisz nowości płytowe? Jest jakiś tegoroczny album, który zrobił na Tobie szczególne wrażenie?
– Ciężko powiedzieć czy śledzę nowości, chyba coraz mniej. Na pewno cały czas czegoś szukam i często trafiam na rzeczy dobre, niestety nie tak już często na fenomenalne. W tym roku to będzie na pewno „Lost Themes” Johna Carpentera. Nie zawiodłem się na „Cortar Todo” Zu i bardzo czekam na nową płytę Ehnahre. Za to w „ostatnim czasie” trafiłem na dwie doskonałe rzeczy: „Totem” White Suns i „Dysnomia” Dawn of Midi. To są rzeczy tak dobre, że stały się dla mnie już pewnymi punktami odniesienia.

Emef

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przesłuchania i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s