RatRace – Consumption (2015)

fotolive1

Tego typu wydawnictwa zawsze recenzuje mi się dość trudno… Nie za bardzo znam się na takiej muzyce, nie wierzę do końca w punkowe ideały, a większość wydawnictw z tego nurtu brzmi dla mnie niemal identycznie. Ponoć bardziej liczy się przekaz i postawa, niż brzmienie, przynajmniej tak kiedyś słyszałem i jeśli faktycznie jest to prawda, to ten dźwiękowy monolit przynajmniej miałby jakieś uzasadnienie. Nie znam się, ale poproszono mnie, bym się wypowiedział. To wypowiadam się następująco:

RatRace wydaje się być wręcz podręcznikowym przykładem zespołu hardcore punk ze zdecydowanym naciskiem na pierwszy człon. Skłamałbym, gdybym powiedział, że trójmiejska banda w ciągu krótkiej kariery wypracowała choćby znamiona własnego stylu, które wyróżniałyby zespół na tle sceny. Nie kłamię natomiast twierdząc, że mocną stroną debiutanckiego „Consumption” są ścielone gęsto szybkie tempa, ostre riffy, ciężar i agresywne partie wokalne, co sytuuje zespół momentami wręcz na granicy z metalem. Całość bez wątpienia jest bardzo ekspresyjna i emocjonalna, co należy traktować jako dodatkowy atut. Oprócz tego RatRace serwuje inne znane szerzej patenty, jak tzw. bidony, chóralne partie w, powiedzmy, refrenach i generalnie raczej nie zwalnia na dłużej niż kilkanaście sekund. Zapomniałbym – płyta trwa tylko nieco ponad dwadzieścia minut, co także idealnie wpasowuje się w kanon i przy okazji sprawia, że ta jazda bez hamulców nie staje się bardzo męcząca. Brzmienie także jest jak zrobione pod linijkę – partie wokalne są odpowiednio zaakcentowane i agresywne, gitary cięte, a sekcja żwawa. Jedyne, co mnie drażni, to całe to przeskakiwanie między językiem polskim a angielskim. Cenię sobie konsekwencję, której w tym przypadku za bardzo nie widzę i przy tym nie bardzo rozumiem czemu w ogóle służy taki zabieg, zwłaszcza, że RatRace bardziej przekonuje mnie, kiedy krzyczy nasze swojskie „pierdol się” niż zagraniczne „fuck you”.

„Consumption” to solidne wydawnictwo, które, począwszy od okładki, nie pozostawia żadnych złudzeń odnośnie zawartości. Nie umiem tego albumu inaczej zarekomendować, jeśli siedzicie w tego rodzaju muzyce, to nie widzę żądnych przeciwwskazań, aby debiut RatRace nie trafił w Wasze gusta. Z drugiej strony, jeśli hardcore punk nie jest Waszym ulubionym rodzajem muzyki, to chłopaki z Trójmiasta nie mają za bardzo argumentów, by to zmienić. Ale czy o to im chodzi? Bo ja wiem, chyba nie.

Emef


RatRace_Digipack2.cdr


1. Fuck The Law [01:48]
2. Hard Fact [01:57]
3. Pierdol Sie! [02:29]
4. Rób Co Chcesz [02:16]
5. We Can [02:29]
6. My Hope [02:00]
7. Break The Ring [01:51]
8. From This Day [02:48]
9. We Are, We Feel! [02:23]
10. Lie & Smile [01:44]


Skład: Jarecki – gitara; Piter – wokal; Fryc – bębny; Radziej – bas


 

Maj 2015 przez Bajkonur Records


 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s