„Wolimy folklor tworzyć” – wywiad z Zagreusem (Jarun)

0005114584_10

Recenzując drugą płytę krakowsko-nowosądeckiego Jaruna, nie przypuszczałem, że skończy się na wywiadzie. „Pod niebem utkanym z popiołu”, mikstura blacku, folku i całej palety dźwiękowych inspiracji, nie pozwoliła jednak poprzestać na muzyce. Za nietuzinkową warstwą kompozytorską kryje się równie nietuzinkowa osobowość, twórca i spiritus movens zespołu: Zagreus. Na osiem moich pytań odpowiedział długo i treściwie, więc żeby dodatkowo nie przedłużać…

Jesteś inicjatorem zespołu Jarun, który – jak wiadomo – był na początku Twoim projektem solowym, wydajesz się być też głównodowodzącym w Waszym pięcioosobowym składzie. Czy rzeczywiście jest tak, że masz główny wpływ na proces kompozycyjny i kreowanie wizerunku zespołu?

Jarun faktycznie rozpoczął swoje istnienie jako mój solowy projekt. W początkowym okresie był właściwie tylko zabawą, odskocznią od rzeczywistości. Dopiero po jakim czasie stwierdziłem, że może warto byłoby go przekształcić w coś więcej. Miałem gotowy materiał na pierwszą płytę, całą muzykę i część tekstów, zaprosiłem więc do współpracy kilku starych przyjaciół i projekt zmienił się w zespół. Napływ świeżej krwi bardzo pozytywnie na niego wpłynął, zwłaszcza, że drugi gitarzysta – Rolsen – wniósł bardzo wiele do ostatecznego kształtu tworzonej przez nas muzyki. Prawdą jest jednak, że pomimo tych wszystkich zmian Jarun wciąż, w pewnym sensie, pozostaje moim „projektem”. Bardzo chętnie dopuszczam innych do procesu twórczego, bardzo zależy mi na tym, by wpływ pozostałych członków kapeli był odczuwalny w naszej muzyce, ale to ja nadaję jej kierunek.

O ile wszystkie kompozycje na naszej debiutanckiej płycie były mojego autorstwa (chociaż Rolsen odwalił kawał znakomitej roboty aranżując je i dodając swoje partie), o tyle na nowym wydawnictwie te proporcje uległy niewielkiej zmianie. Są na niej bodajże dwa kawałki w całości autorstwa Rolsena i kilka innych, w których dodatkowo maczał palce. Tak naprawdę w tej chwili właściwie cały zespół bierze udział w procesie twórczym.

Również jeśli chodzi o kwestie pozamuzyczne, w kapeli panuje względna demokracja. Niestety nie do końca się sprawdza i czasami powoduje pewną inercję i paraliż decyzyjny. Obawiam się, że prędzej czy później zawiedzie nas to na ścieżki dyktatury;)

Wystarczy uważniej się wsłuchać w Twoje teksty, by wyczytać z nich jawną niechęć do transcendencji. „Bogów z niebios strącić”, „o Bogu każdy wie, że nie istnieje”, wreszcie przewrotny tytuł Waszej pierwszej płyty, czyli „Wziemiozstąpienie” – to wszystko buduje nastrój odwrócenia się od sfery sacrum na rzecz sfery profanum w sposób bardzo Nietzscheański, a więc czerpania z natury (tej wewnętrznej i tej zewnętrznej) witalnej energii bez budowania niepotrzebnej religijnej otoczki, czy to pogańskiej, czy chrześcijańskiej. Jak to się ma do kwestii pozamuzycznych, takich, jak Wasze pseudonimy bądź logo zespołu ewidentnie naśladujące nordyckie pismo runiczne? Bo widzę w tym pewien wyraz sympatii względem rodzimowierstwa, które jednak wydaje się być dla Was zbyt ciasną szufladką.

W tej kwestii oczywiście mogę wypowiadać się wyłącznie we własnym imieniu. Inni członkowie zespołu mają swoje własne poglądy, swoje własne przekonania, które są ich prywatną sprawą i w które nie wnikam. Chociaż z tego co mi wiadomo, mniej lub bardziej pokrywają się z moimi.

Rzeczywiście jest we mnie sporo doza niechęci w stosunku do religii jako takiej, a w szczególności do jej usystematyzowanych, zinstytucjonalizowanych odmian. Urodzony i wychowany w takim a nie innym kraju, każdego dnia mogę na własne oczy oglądać jej ciemne strony i wszelkiej maści patologie. Niestety nie jestem w stanie dostrzec w niej zbyt wielu pozytywnych aspektów.

Oczywiście w każdym człowieku, również i we mnie, tkwi wewnętrzna potrzeba sacrum, czegoś nadprzyrodzonego czy magicznego, ale w moim przypadku w pełni tę potrzebę rekompensuje mi styczność z przyrodą, obserwacja naturalnych zjawisk i związane z tym przeżycia wewnętrzne, jak również silne emocje i uczucia, takie jak miłość…

A jak to się ma do wspomnianych przez Ciebie kwestii pozamuzycznych? Cóż… Jest we mnie naprawdę spora ilość sympatii dla wszelkiego rodzaju ruchów neopogańskich, czy jak kto woli rodzimowierczych. Mogę nie podzielać niektórych ich poglądów, nie czcić osobowych bóstw, ale w jakimś stopniu to rozumiem i darzę szacunkiem. Ja nie muszę nadawać naturze imion, by podziwiać jej potęgę, ale nie mam nic przeciwko ludziom, którzy taką potrzebę odczuwają. Tak długo, jak jest to prawdziwe i szczere.

Co do pseudonimów, to akurat w moim przypadku jest to spadek po pradawnych, „true blackowych” czasach i wyraz mojej ówczesnej, młodzieńczej fascynacji, z jednej strony różnorodnymi mitologiami, a z drugiej twórczością Micińskiego 😉 Co do innych, ich geneza była różna, ale większość również ma za sobą dłuższą historię.

Logo nie miało swoim kształtem naśladować pisma runicznego, czy w jakikolwiek inny sposób nawiązywać do takich, czy innych tradycji. Jego kształt miał być w założeniu prosty i czytelny, niemal „organiczny” i faktycznie nieco „pogański” w charakterze.

Następne pytanie jest mocno związane z poprzednim: często w opisach zespołu pojawia się etykietka „folk”, choć z muzyką ludową dzielicie raczej ogólnego ducha niż korzystanie z konkretnych rozwiązań kompozycyjno-brzmieniowych. To zbliża Was do Furii, która (cytat za Nihilem) „folkloru nie odgrywa, tylko folklor tworzy”. Czujecie się w jakiś sposób związani z lokalnym klimatem Nowego Sącza i okolic, tak jak Furia przesiąknięta jest Górnym Śląskiem? A może uderzacie w bardziej ogólne tony?

Oczywiście, że czuję się bardzo mocno związany ze swoimi rodzinnymi stronami. Tam się urodziłem, tam spędziłem większość swojego życia, tam tkwią moje korzenie i biją źródła moich inspiracji. Ale nie sądzę, by w bezpośredni sposób oddziaływało to na naszą twórczość. Wprawne ucho pewnie byłoby w stanie w kilku momentach (głównie z naszej pierwszej płyty) wyłapać drobne elementy inspirowany górskim, karpackim folklorem moich rodzinnych stron, ale są one naprawę nieliczne i nie do końca zamierzone.

Bardzo podoba mi się to co powiedział Nihil i myślę, że tą właśnie ścieżką podążamy. Nie widzę specjalnego sensu w ciągłym odtwarzaniu tych samych dźwięków, w kiepskim naśladownictwie, które niestety stały się ostatnio plagą sceny pagan czy folk metalowej. Faktycznie wolimy „folklor tworzyć”. Czy nam się to udaje, tego nie wiem, ale nie ustajemy w próbach.

Wracając do tekstów – podstawowym środkiem jest w nich pejzaż mentalny, przedstawianie stanów psychicznych za pomocą obrazów natury. Już w wywiadach z innymi twórcami z Waszych okolic muzycznych, Sarsem (Duszę Wypuścił, Wędrowcy~Tułacze~Zbiegi) oraz Szturpakiem (Licho) pojawiła się opinia, że projekcje (w ich wypadku głównie wizje faustowskich diabłów) pozwalają im lepiej wyrazić swoje wnętrze. Czy również odczuwasz podobne „wzmocnienie” przy pisaniu własnych liryków?

Natura jest wspaniałym, niewyczerpanym wręcz źródłem inspiracji i metafor, przy pomocy których można opisać wszystko co targa ludzkim wnętrzem, co porusza „duszę”. Dla mnie zawsze była, jest i będzie źródłem najważniejszym. Niemal każdy z napisanych przeze mnie tekstów, niezależnie od tematu, jakiego dotyka, tkwi zakorzeniony w naturalnych zjawiskach.

Szczególnie dużo takich obrazów, tego, co określiłeś mianem „mentalnych pejzaży” znajduje się w tekstach do nowej płyty. Chociaż większość z nich traktuje o śmierci, we wszelkich jej aspektach, to środkiem do jej opisania wciąż pozostaje natura. Zresztą śmierć, podobnie jak życie, jak miłość, nienawiść, radość i smutek jest tylko częścią natury.

Kolejna kwestia to Twoje inspiracje. Nie będę oczywiście pytał o konkretne nazwy, chodzi mi raczej o rozkład nacisku pomiędzy napędzających Cię wykonawców oraz życiowe doświadczenie bezpośrednie – co zapewnia Ci lepszy bodziec do twórczości, osłuchanie czy raczej posiadanie unikalnych wspomnień, wrażeń, wyobrażeń? A może pierwsze służy formie, natomiast drugie – treści?

Przyznam szczerze, że nigdy się nad tym jakoś szczególnie nie zastanawiałem. Wszystko to, o czym wspomniałeś w swoim pytaniu, łączy się i miesza i czasem trudno jest oddzielić inspiracje stricte muzyczne od tych wypływających z osobistych doświadczeń. Zresztą w moim przypadku często, a nawet bardzo często, są one z sobą tożsame. Muzyka, którą warto się inspirować, do której warto nawiązać, to również taka muzyka, która w jakimś momencie życia była w stanie cię poruszyć, odmienić, wpłynąć na rzeczywistość. Muzyka, którą się wspomina, która sama w sobie jest nowym, niemożliwym już potem do zatarcia wrażeniem.

I oczywiście nie da się wymazać tego, co już się słyszało, co poruszyło, co wyryło w twoim wnętrzu jakiś ślad. Sztuka polega na tym, żeby oddzielić dźwięki od wrażeń i emocji i inspirację czerpać z tych drugich. Mam szczerą nadzieję, że ta sztuka nam się powiodła, a Jarun dzięki temu zyskał sporą dozę oryginalności.

Jakiś czas temu przeprowadzałem wywiad z Golemem XIV, gitarzystą krakowskiego „projektu poszukującego” Mord’A’Stigmata. Przyznał w nim, że nie widzi problemu w tym, aby współcześni muzycy dokładali do własnej twórczości. Dwadzieścia lat temu rzecz nie do pomyślenia: nie dość, że płyta się nie zwraca, to jeszcze twórca dobrowolnie się z tym godzi. Nie wiem co prawda, jak finansowo stoi Jarun, i nie to jest celem mojego pytania. Z pewnością zetknąłeś się jednak z podobnymi sytuacjami, będącymi wynikiem muzycznej klęski urodzaju XXI wieku. Jak oceniasz to zjawisko? Może to dobre sito dla grup autentycznych, których nie obchodzi odbiór ze strony fanów, tylko sama muzyka? A może podobne „olewackie” myślenie jest jedynie wynikiem resentymentu i nawet Nihil liczy słupki w duchu?

Myślę, że Golem był w swojej wypowiedzi jak najbardziej szczery i co więcej, w pełni się z nim zgadzam. Zapewne każdy chciałbym, żeby jego wysiłek został wynagrodzony, w sposób konkretny i wymierny, ale nie jest to powód, dla którego ktokolwiek zaczyna grać muzykę taką jak nasza. Krótko mówiąc – metalu nie gra się dla pieniędzy;). Chęć zdobycia jakiegoś rodzaju sławy, popularności (ograniczonej jednak do stosunkowo wąskiego kręgu słuchaczy), mogą być jakąś pobudką, ale też raczej wtórną. Muzykę powinno się tworzyć z wewnętrznej potrzeby. I tak właśnie wygląda to w przypadku Jarun. Jeśli naprawdę zależy ci na wyrażeniu samego siebie, to nie masz oporów, by trochę w to zainwestować.

Rozwój współczesnych technologii sprawił, że obecnie łatwiej niż kiedykolwiek jest tworzyć muzykę. Łatwiej też ją promować, docierać do słuchaczy. I jest to, skoro już rozmawiamy o stronie finansowej, również tańsze niż kiedykolwiek. To chyba główny powód tej „klęski urodzaju”, o której wspominasz.

Paradoksalnie wysyp nowych grup zaowocował również wyraźnym skokiem jakościowym. W tej chwili niemal każda debiutująca kapela może się pochwalić sporymi umiejętnościami, techniczną sprawnością, dobrym brzmieniem. Z innowacyjnością i kreatywnością bywa już różnie, ale też nie jest źle.

Część składu Jarun (nie wiem, jak duża i czy Ty do niej należysz) jest w jakiś sposób związana z Krakowem. Zauważyłem ostatnio ciekawą tendencję, mianowicie: że istnieje tam najsilniejsze środowisko blackmetalowe w kraju, orbitujące wokół Mgły i studia No Solace. Nazwy długo można by wymieniać: wspomniana już Morda, Medico Peste, Odraza, Kriegsmaschine, Outre, Eerie, wschodzący ostatnio Nagual… Masz może wiedzę/intuicję, skąd to się bierze? Konserwatywny klimat miasta budzi w ludziach taki opór?

Większość członków zespołu, w tym również i ja, rezyduje obecnie z różnych powodów w Krakowie. Trudno jest mi jednak zabierać głos w kwestii krakowskiej sceny, bo nie jesteśmy na niej szczególnie aktywni. Nie oznacza to bynajmniej, że trzymamy się od wszystkich z daleka. Po prostu lubimy chodzić własnymi ścieżkami 😉 Mimo wszystko np. z chłopakami z Outre graliśmy parę fajnych koncertów, Mateusz z Eerie/Outre wspierał nas parokrotnie na scenie (co ciekawe jako wokalista a nie gitarzysta), w Nagualu za garami zasiada obecnie nasz były pałker Radoslav… Wbrew pozorom Kraków to małe miasto 😉

Co do Twojego pytania… Nie wiem, czy to wina klimatu miasta. Chyba jednak nie w tym rzecz. Kraków ściąga po prostu do siebie młodych, kreatywnych ludzi, którzy znajdują tutaj całkiem podatny grunt do tworzenia. Wielu przyjeżdża tu na studia, potem zostaje i tak się to toczy. Podejrzewam, że w większości „krakowskich” kapel, podobnie jak w Jarun, niewielu jest rodowitych krakowian.

A black metal w Polsce zawsze miał się dobrze i właściwie w każdym większym (a i w tych nieco mniejszych też) mieście, można znaleźć świetne kapele.

Ostatnie pytanie dużo bardziej sztampowe: czy, kiedy i gdzie planujecie grać koncerty oraz jakie są widoki na nośnik fizyczny „Pod niebem…” tudzież reedycję debiutu.

Wersja fizyczna „Pod niebem…” jest już w produkcji. Prawdopodobnie nim ukaże się ten wywiad będzie już dostępna. Wydajemy ją we współpracy z Unquiet Records. Ten sam wydawca prawdopodobnie zajmie się też reedycją, „Wziemiozstąpienia”, ale póki co są to dość luźne plany. Nie wiadomo jeszcze, kiedy wznowienie się ukaże, w jakim formacie i nakładzie. Będziemy się starali, żeby nastąpiło to jak najszybciej, bo wiele osób wciąż pyta o nasz pierwszy album, a niestety cały jego nakład rozszedł się już dawno temu.

Jeśli chodzi o plany koncertowe to one również wciąż są jeszcze w powijakach. Planujemy zagrać kilka sztuk jesienią, prawdopodobnie w towarzystwie wrocławskiej Dementrii (swoją drogą gorąco polecam ten band), ale nie mogę jeszcze podać żadnych konkretów. Na początku września pojawimy się też na dwóch koncertach na Słowacji.

To właściwie tyle. Jeśli pojawią się jakieś konkretne informacje, czy to w kwestii płyty, czy koncertów, to na pewno będziemy o tym informować.

Rozmawiał: Saturnijski

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przesłuchania, Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s