Snake Thursday – Iter (2014)

10011644_845917278786786_4393297692394236142_o

Polska scena piaszczysta rośnie w siłę – to jest fakt. I jak każda rodząca się scena, zalicza swoje wzloty i upadki.

Ze sceną stonerową jest o tyle specyficznie, że jest to scena wtórna i spóźniona. Gatunek powstał przeszło dwadzieścia lat temu, rozwinął się w pełni na świecie i raczej ma się dobrze. Do nas dotarł po dość długim czasie, ale zadomowił się, zaraz więc pojawili się tacy, którzy chcieli grać tak jak ci, co go stworzyli. No i byłoby pięknie, gdyby nie to, że w tym gatunku naprawdę trudno o coś nowego i ciekawego, można więc powiedzieć, że „nasi” mają trochę przerąbane już na starcie. Każdy kolejny twór będzie postrzegany przez pryzmat poprzedników, tych, którzy inspirują. Nie inaczej jest z zeszłorocznym wydawnictwem Snake Thursday„Iter”. Inspiracje są oczywiste – Dozer, Queens of the Stone Age, może Unida, może Datura, trochę Truckfighters. Trudno jednak, nawet gdy pogodzi się z faktem wtórności sceny polskiej, zaakceptować tak oczywiste granie „pod kogoś”, zwłaszcza, gdy zespół nie robi tego powyżej pewnego poziomu. „Iter” niestety powyżej tego poziomu nie podskoczył. Niby wszystko gra, pierwszy, nawet drugi odsłuch całości zostawia pozytywne odczucia… Ale nie pozostawia po sobie wiele więcej. Ja zapamiętałem głównie to, że dużo tam Dozera, a przestery są całkiem fajne. Podszedłem jeszcze dwa razy i niestety okazało się, że na płycie po prostu niewiele więcej jest. Dobrych riffów niewiele, większość brzmi bardzo podobnie, a to jest w tej lidze rzecz niedopuszczalna. Brak tu jakichś punktów zaczepienia, czegoś, co by się wybiło i przekonało do siebie. Pewne nadzieje pokładałem w dłuższych utworach – „The Sun Remembers Everything” i zamykającym „Cosmogonist’s Apprentice” i właściwie można powiedzieć, że wyróżniają się na tle całości, ale nadziei pokładanych nie spełniły. Budzikiem wytrącającym z letargu jest za to niewątpliwie przerywnik „1990”, miły i niedługi instrumentalny utwór. Szybki i skoczny otwierający „Planemos” też sprawia dobre wrażenie, ale wydaje mi się, że jego przewaga polega tylko na byciu właśnie utworem otwierającym. Potem napięcie szybko opada i trudno się skupić na tym, co się słyszy.
Nie twierdzę jednak, że jest to album bardzo zły – czy w ogóle zły. Do tego daleko; panowie bez wątpienia grać umieją, muszą tylko trochę popracować nad kompozycjami i sprawić, by muzyka przykuwała uwagę na dłużej.

Pan Wąs

5508926

1. Planemos [3:20]
2. Implode the Earth [5:06]
3. Beyond Aurora [4:02]
4. Ego Trip [3:43]
5. 1990 [2:17]
6. More Than Human [2:21]
7. The Sun Remembers Everything [7:01]
8. Limbo Spin [4:31]
9. Cosmogonist’s Apprentice [10:19]

Skład: Marcin Sikorski (vocals, guitar), Łukasz Mańczak (vocals, bass), Filip Małecki (drums)

Data wydania: 14 grudnia 2014

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s