Sautrus – Reed: Chapter One (2014)

sautrus

Ostatnimi czasy zaniedbałem stoner. Nawet nie tyle nasz rodzimy co w ogóle i wiele ciekawych pozycji przeszło mi koło ucha. Jednak jeśli w naszym kraju ukazują się tak ciekawe dzieła, jak „Reed: Chapter OneSautrus to o kondycję naszego piaszczystego grania jestem spokojny.

Sautrus to zespół z Trójmiasta, który działa już od 2010 roku, a ten album jest pierwszym w ich dorobku długograjem. Nas interesuje jednak co oni grają. Często jest tak, że gdy dany zespół sam wymienia swoje inspiracje, to muszę potężnie wytężyć słuch by rzeczywiście się tych inspiracji doszukać. Słuchając któryś już raz „Reed” wypisałem sobie, jakie „zrzynki” słyszę. Poczynając od wokalu wyczułem trochę Ozzy’ego, może momentami uciekającego w stronę Maynarda Keenana („The Knurr”). W brzmieniu gitar i samej riffowi dużo jest Kyussa, może bardziej z okresu „…and the Circus Leaves Town”. Również bas w momentach, kiedy wyziera z tła na pierwszy plan zdradza pewne inspiracje grą Reedera. Wszystko to podlane jest jeszcze dodatkową dawką „zielonej” psychodelii, co efektuje skojarzeniami ze Sleep („Kuelmaggah Part 2” – mój faworyt na krążku). Melodie z obu miniatur, czyli „Dumbledore” i „Fa’yka Ye’v Domoo” (nie wiem, nie pytajcie nawet), dodają jeszcze folkowo-plemiennych kolorów, jednak są one na „Reed” potrzebne, jak kolejny transfer Lechii Gdańsk. Osobno może są nawet ciekawe, jednak wciśnięte w tracklistę powodują pewne rozerwanie ciągłości i tempo przez to siada. Wymieniłem co mi się udało usłyszeć, to rzućmy okiem do czego przyznał się sam zespół: Kyuss (jest), Led Zeppelin (no nie wiem), Sleep (check), Black Sabbath (no kurwa) oraz Electric Wizard (więcej tłuszczu na basie i jeszcze bardziej zwolnić tempo, to może, może, ale może lepiej nie, bo mamy już u nas Dopelorda czy Major Konga, a takie łagodniejsze podejście do wolnych stonerów też jest spoko). Do produkcji przyczepić się nie można. Może tylko wokal czasami jest za bardzo schowany, w momentach bardziej melodyjnych dodaje to fajnego, onirycznego klimatu, ale gdy gardłowy bardziej zdziera swe struny głosowe przydałoby się temu nadać większego powera i może trochę go podgłosić i wyprowadzić na przód przed resztę orkiestry.

„Reed” okazuje się być jednak całkiem sprawną mieszanką, choć dość oczywistych inspiracji. Z drugiej strony posiada pewien własny pierwiastek, co może nie pozwoli zaginąć zespołowi pośród innych podobnych. Naprawdę miło się zaskoczyłem.

Masta

reed


  1. Richochet [3:50]
  2. The Knurr [4:12]
  3. Dumbledore [1:24]
  4. Kuelmaggah Part 2 [7:00]
  5. Iomi Iomi [4:09]
  6. Fa’yka Ye’v Domoo [1:53]
  7. LOSAO [4:47]
  8. Suentist [7:15]

Całość: 34:29


Skład: Weno Winter – wokal; Michał Nowak – gitara; Piotr Ochociński – perkusja; Michał Młyniec – bas, Ragnar – wizualizacje


Data wydania: 7 czerwca 2014

Advertisements