Venom – From the Very Depths (2015)

Venom_at_Party.San_Metal_Open_Air_2013

Największy metalowy banał? Oczywiście – Venom rządzi, deptaj krzyże. Nawet średnio obyci fani wiedzą, że kultowy status ekipa Cronosa zawdzięcza wydanym ponad trzydzieści lat temu „Welcome To Hell”, „Black Metal” oraz „At War With Satan”, za to ostatnie wydawnictwa… Cóż, sami przyznacie, że raczej nie wpisały się do metalowego kanonu. Inna sprawa, że jasełkowego satanizmu Venom nikt o zdrowych zmysłach nie traktuje dziś poważnie (o ile w ogóle kiedykolwiek należało to brać serio), a – nie ma co się oszukiwać – nie-święty status pierwszych trzech płyt Brytyjczyków nie wynikał tylko i jedynie z ich zdolności muzycznych. Za tym wszystkim stała cała ta zabawa w satanizm, bluźnierstwo, skóry i groźne miny. Na dzień dzisiejszy otoczka Venom co najwyżej śmieszy. To właśnie dlatego Cronos zaczął wyraźnie kombinować.

Efektem muzycznych poszukiwań Cronosa jest niezwykle nierówna „From The Very Depths”. Tegoroczny album Venom jest skrzyżowaniem doprawdy świetnych numerów z rzeczami fatalnymi, zaś całość została „ozdobiona” dość przykrą okładką. Zacznijmy może od tego, że ojcowie black metalu najlepiej czują się w kompozycjach mających chyba najwięcej z ducha początku lat 80. – świetnie wypada „Long Haired Punks” (dawno Venom nie grał z taką energią, nie mówiąc już o wersach w stylu „Dogs of mayhem don’t give a damn, screaming aloud, fucked up and drunk Y’all watch out, we’re long haired punks”), „Grinding Teeth” czy niemal stadionowy „Rise”. Nieźle chodzi także tytułowy „From The Very Depths”. Niestety, Cronosa ewidentnie za bardzo ciągnie w stronę nowoczesnego metalu z wyraźnym groove, a jest to muzyka, której stary chłop nie czuje. Z tych właśnie powodów takie „Smoke” czy „Evil Law” brzmią właściwie asłuchalnie. Uprzedzając pytanie – nie, nie oczekiwałem, że Venom nagra drugie „Welcome To Hell” albo „Black Metal”. Uprzedzając kolejne – tak, chciałbym, żeby jednak mimo wszystko nagrał.

Mimo, że „From The Very Depths” jest cholernie nierównym albumem, to tych kilka dobrych numerów zdecydowanie sprawia, że słuchanie tegorocznego dziecka Venom sprawia całkiem sporą frajdę. Słychać, że panowie nadal wiedzą, jak nagrać obskurne, brudne piosenki i wciąż mają jeszcze na tyle siły, by solidnie kopnąć w jaja. Niby głowę Cronosa w coraz większym stopniu pokrywa błyszcząca łysina, lecz metalowe serducho pozostało. No, przejawy właściwie, bo tak jak mówię od początku, to bardzo nierówna płyta, ale mimo to lepsza od „Metal Black”, „Hell” i „Fallen Angels” razem wziętych.

Emef


Venom-From-the-Very-Depths-800x800


1.Eruptus [01:02]
2. From The Very Depths [03:55]
3. The Death Of Rock’n’Roll [03:09]
4. Smoke [05:01]
5. Temptation [03:53]
6. Long Haired Punks [04:02]
7. Stigmata Satanas [03:27]
8. Crucified [04:07]
9. Evil Law [05:04]
10. Grinding Teeth [04:12]
11. Ouverture [01:17]
12. Mephistopheles [04:07]
13. Wings Of Valkyrie [04:01]
14. Rise [04:34]


 

Skład: Cronos – wokal, bas; Rage – gitara; Dante – perkusja


 

Data wydania: 26 stycznia 2015, Spinefarm


Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s