Jack White – Lazaretto (2014)

Jack-White

Nie musicie przecierać oczu ze zdumienia ani sprawdzać, czy aby na pewno wpisaliście dobry adres. Wśród mojej paplaniny o post-rocku, black metalu i polskim podziemiu znajdzie się też trochę miejsca na coś bardziej (nie lubię tego słowa, ale wyjątkowo pasuje) mainstreamowego i nie musicie się doszukiwać w tym żadnej głębszej filozofii – ja po prostu lubię dobre piosenki i lubię tego gościa.

Oczywiście nie jest to miłość bezwarunkowa, gdyż daleki jestem od nazywania White’a gitarowym bogiem czy wybawicielem rocka, jednak zdecydowanie podziwiam jego wyczucie i zdolność żonglowania klasycznymi, gitarowymi gatunkami – od bluesa, folku i country po hard rock i garaż. Cenię sobie zarówno The White Stripes (przede wszystkim „White Blood Cells” i „Elephant”, mniej „Get Behind Me Satan” oraz „Icky Thump”), wracam czasem do The Raconteurs i The Dead Weather, również dość pozytywnie przyjąłem poprzednią solową płytę Jacka. Mimo, że chłop żongluje wieloma stylistykami, wypracował już na tyle charakterystyczne brzmienie, że od razu słychać że to Jack White. Nic zatem dziwnego, że i na „Lazaretto” nie mam zamiaru narzekać.

Na tegorocznym albumie White nie zaskakuje, a jeśli już wprowadza jakieś nowe smaczki, są to raczej niuanse, do których zaliczyć można quasi-rapowe partie w utworze tytułowym czy „That Black Bat Licorice”. Oprócz tego nieźle wypada nieco indiański „High Ball Stepper” z mocną solówką, łagodniejszy „Temporary Ground” przyozdobiony kobiecym głosem Lillie Mae Rische, „Alone In My Home” z barwną partią pianina czy bardziej mroczny „Would You Fight For My Love?”. Właściwie, wymieniać można dalej, bo każdy utwór na „Lazaretto” to kawał dobrego grania, niezależnie, czy bliżej mu do folkowej tradycji, czy do hard rockowego riffowania. Jedyne, do czego można się przyczepić, to brak hitu na miarę „Seven Nation Army” czy „Steady, As She Goes”, bo nie sądzę, żeby piosenka tytułowa czy „Alone In My Home” odniosły singlowy sukces na taką skalę. Nie zmienia to jednak faktu, że Jack White nagrał bardzo fajną, dobrze zrobioną płytę, zarówno pod względem kompozycyjnym, jak i produkcyjnym. Świetnie wplata do aranżacji smaczki w postaci partii pianina, skrzypiec czy żeńskich wokali, nie zapominając przy tym o chwytliwych refrenach. Nie jest to najlepsza płyta, jaką muzyk nagrał w swojej karierze, ale mimo wszystko jest to co najmniej solidna pozycja w jego dyskografii.

Wszyscy ci, którzy znają i szanują Jacka White’a, z pewnością nie będą zawiedzeni „Lazaretto”, bo nie sposób być rozczarowanym płytą, do której ciężko się w ogóle w jakikolwiek sposób przyczepić. Nie powiem, bardzo chciałbym się do czegoś przypierdolić, ale nie mogę; „Lazaretto” słucha się po prostu niezwykle przyjemnie, a przecież w takiej muzyce chyba o to chodzi, co?

Emef


jack


1. Three Women [03:57]
2. Lazaretto [03:39]
3. Temporary Ground [03:13]
4. Would You Fight For My Love [04:09]
5. High Ball Stepper [03:52]
6. Just One Drink [02:37]
7. Alone In My Home [03:27]
8. Entitlement [04:06]
9. That Black Bat Licorice [03:50]
10. I Think I Found The Culprit [03:49]
11. Want And Able [02:34]


Skład: Jack White – vocals, electric guitar, acoustic guitar, piano, maracas, shaker, percussion, mixing, producer, art direction, songwriter; Dean Fertita – electric guitar; Maggie Björklund – acoustic guitar, pedal steel guitar; Fats Kaplin – fiddle, mandolin, pedal steel guitar; Lillie Mae Rische – fiddle, mandolin, backing vocals; Dominic Davis – bass guitar, upright bass; Bryn Davies – upright bass; Catherine Popper – bass guitar; Isaiah Owens – fender rhodes, hammond, keyboards, moog synthesizer, piano; Brooke Waggoner – Clavinet, hammond, moog synthesizer, piano; Cory Younts – harmonica, synthesizer, mandolin, piano, shaker, backing vocals; Carla Azar – drums, timpani; Ben Blackwell – drums; Olivia Jean – drums, backing vocals; Daru Jones – drums; Patrick Keeler – drums; Ruby Amanfu – shaker, tambourine, backing vocals; Timbre Cierpke – harp; Joshua V. Smith – backing vocals, engineer, mixing


Data wydania: 10 czerwca 2014, Third Man Records


 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s