Płyta tygodnia #17

Wstyd! Płyta tygodnia we wtorek dopiero! Do tego znowu w okrojonym składzie! Kogoś to obchodzi? Płyty dobre przynajmniej. Jedna legendarna, jedna z najlepszych metalowych rzeczy jakie powstały w XXI wieku, druga od kolesia, który albumy wydaje częściej niż Ostry, ale jeszcze nie zjada własnego ogona. Zapraszamy.

Ed Wood – Post-Mortem Lovers (2014)

woodZagadka: polski noise rock – kto może stać za takim projektem? No kto? No wiecie przecież. No pewnie, że Ziołek. „Pan zapracowany” (już trzy albumy w tym roku) kolejny raz łączy swe siły z perkusistą Tomaszem Popowskim, aby łączyć, mieszać, miksować gatunki (jak na imprezie trunki, joł). Podstawą jak już wspomniałem jest noise rock i niezwykle charakterystyczne dla gitarowych projektów Ziołka brzmienie. W ogóle wszystko co Jakub wydaje, pod czym się podpisuje, zawiera ten „ziołkowy” pierwiastek, że już po kilku pierwszych dźwiękach wiemy kto w danym projekcie się udzielał. A przecież rozpiętość gatunkową ten pan prezentuje niezwykle szeroką. Ale to nie przegląd projektów Ziołka, a krótka notka na temat nowego wydawnictwa Ed Wood. Tak więc noise rock, tak więc nutka post-hardcore’u. I black metal, co staje się już chyba swoistym pieprzykiem na policzku Ziołka, te wtrącenia blastów i gitar tremolo. Człowieku, zróbże w końcu jakiś projekt, w którym to black metal będzie służył za podwalinę! Ale cóż my tu mamy jeszcze? Ano jest ciut surf rocka, garstka „westernowego” Ennio Morricone, czy wtrącenia rodem z soundtracków filmów Tarantino. I jest psychodelia, i oczywiście powiewy folku, i miejscami duet potrafi przysłodzić, by za chwilę porwać słuchacza na strzępy, albo odwrotnie. O Ziołku można już mówić chyba, jako o człowieku instytucji na scenie polskiej muzyki niezależnej. Przez mnogość projektów, zespołów, częstotliwość pojawiania się nowych wydawnictw niedługo może też przylgnąć do niego łatka „polskiego Broadricka„. Ten drugi jednak w pewnym momencie sam zagubił się w gąszczu własnych albumów i wśród tego bałaganu coraz trudniej było wyławiać rzeczy naprawdę wartościowe (ale już za parę dni Godflesh, który musi zniszczyć). Oby Ziołek ustrzegł się tych błędów i nadal kilka razy w roku raczył nas tak dobrymi dziełami jak ostatnia płyta Ed Wood.

Masta

Celtic Frost – Monotheist (2006)


Nie wiem w sumie, co mnie w tym tygodniu naszło na tę płytę. Ładna pogoda, rok akademicki powoli się kończy (no dobra, to akurat nie jest zawsze powód do radości), humory doskonałe, ale nagle, któregoś dnia, pomyślałem sobie: „a, posłuchałbym sobie trochę mhroku”. Nie zastanawiałem się długo nad wyborem muzyki – naprawdę trudno o drugi album z takim klimatem – ciężkim, mrocznym, dołującym (znam osobę, która uwielbia ten album, ale nie potrafi go słuchać zbyt często, bo ją za bardzo przybija). Przyznam się szczerze, że przez pewien czas nie do końca doceniałem to, co w „Monotheist” zawarto. Jakoś bardziej trafiało do mnie najwcześniejsze wcielenie Fischera i jego muzyki, czyli wczesne lata osiemdziesiąte – brud i syf. „Monotheist” zaś jest albumem zgoła innym, trzeba też inaczej do niego podejść, posłuchać „głębiej”, po prostu wczuć się. W końcu udało mi się tak do tego zabrać i, co tu dużo mówić, wsiąkłem. Od tego momentu co jakiś czas lubię tak trochę się tą płytą zdołować i rozkoszować się gęstą atmosferą i swoistym pięknem, które prezentuje. Idealnym podsumowaniem „Monotheist” są, jak dla mnie, dwa utwory: z jednej strony ciężki, transowy, gniewny „Ground”, z drugiej natomiast „Obscured”, kompozycja niesamowita, pełna bólu, ale i piękna. Kto nie rozumie fenomenu tego albumu, powinien moim zdaniem te właśnie dwa utwory postawić obok siebie, wyciszyć się i pozwolić im płynąć. Coś niesamowitego.
Nie słuchałem jeszcze nowego albumu Triptykon, ale mam nadzieję, że jest chociaż w połowie tak dobry, jak „Monotheist”.

Pan Wąs

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Płyta tygodnia i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Płyta tygodnia #17

  1. Piter pisze:

    „jedna z najlepszych metalowych rzeczy jakie powstały w XXI wieku” – jeszcze zanim przewinął do dołu pomyślałem o Monotheist, a jeśli będzie to Mono, to wiedziałem, że opisze ją Wąs. 😀 Pozdro!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s