Płyta tygodnia #16

Witamy w kolejnej, dzieńmatkowej odsłonie płyty tygodnia. Ponieważ ja, Pan Wąs, nie umiem pisać wstępniaków, ograniczę się do złożenia najlepszych życzeń wszystkim czytającym Geometry of Sound mamom, o ile takowe są. I zapraszam do lektury.

Bloodthirst – Chalice Of Contempt (2014)

1395925470

Czasem muzyka z pozoru prosta, wręcz prymitywna, okazuje się dużo bardziej dopieszczona niż co niektóre prog rockowe suity. Czasem to wymyślenie tego jednego, chwytliwego riffu sprawia znacznie więcej problemów niż poupychanie kilkunastu w półtorej czy dwie minuty. Czasem…
Oczywiście nie jest tak w przypadku „Chalice Of Contempt” Bloodthirst. Trzeci album w karierze poznaniaków to, podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich, nieokrzesana i sięgająca głęboko do korzeni muzyka. Nikt nie powinien spodziewać się żadnych technicznych fajerwerków ani bogatych aranży, bo Bloodthirst preferuje rozwiązania proste i przede wszystkim bardzo skuteczne. Co prawda, poprzednie krążki (a zwłaszcza debiutancki „Let Him Die”) zrobiły na mnie większe wrażenie – głównie dlatego, że brzmiały dużo bardziej obskurnie – to i tak tegoroczna propozycja poznaniaków to niezła wyżerka dla zwolenników prostego (nie mylić z prostackim) thrash metalu lekko podlanego czarnym sosem (też chyba nieco mniej w porównaniu do poprzednich wydawnictw). Mimo nieco lepszego brzmienia (he he he), „Chalice Of Contempt” nie ma najmniejszych szans na wyciągnięcie Bloodthirst z undergroundu i wcale nie dlatego, że jest to album słaby. Tego rodzaju muzyka po prostu skazana jest na podziemie, bo tylko tam może być ona ciągle tak obskurna, prymitywna i przede wszystkim szczera. Podejrzewam, że chłopaki też raczej nie mają parcia na spektakularny sukces; w innym wypadku nie wyrzygaliby takiej płyty, jak „Chalice Of Contempt”.

Emef

The Dillinger Escape Plan – Ire Works (2007)

ireWitamy w nostalgicznym cyklu „Kiedyś to potrafili grać, nie to co teraz” lub jak kto woli „Równia pochyła„. W dzisiejszym odcinku grupka szaleńców z USA uważanych za jednych z prekursorów i czołowych przedstawicieli nurtu mathcore. O płycie, którą się zajmiemy, mówiło się w momencie jej premiery jako o opus magnum zespołu. Ja nie do końca się z tym zgadzam, wszak Dillingerzy mają na koncie epkę „Irony Is a Dead Scene” z Mike’m Pattonem na wokalu, a nawet debiutancki album pt. „Calculating Infinity” stawiam wyżej, ale to dzięki „Ire Works” zespół wypłynął na szerokie wody, a dziś jest zaliczany do mainstreamu ekstremalnego grania. Co za tym stoi? Przede wszystkim zmiana podejścia. Już na „Miss Machine” panowie starali się na tyle zróżnicować utwory i nadać im indywidualnego charakteru, żeby cały album nie sprawiał wrażenia pędzącej na złamanie karku kawalkady riffów i chaotycznych zmian metrum. Ujęto ciut dzikości na rzecz przystępności. Wpleciono również więcej melodyjnych partii, co później rozwinięto na kolejnych albumach, a Puciato zaczął wyrastać na kalkę wspomnianego wcześniej Pattona. Oprócz szaleństwa i dzikości muzyka TDEP nabrała na „Ire Works” zupełnie nowego wymiaru. Na wierzch wyszły pewne inspiracje Faith No More i innymi projektami (kurwa mać, znowu) Mike’a Pattona. Wystarczy posłuchać takiego „Black Bubblegum” czy „Milk Lizard„, żeby zrozumieć o co mi chodzi. Do tego perfekcyjna produkcja, jazzowe odjazdy i garść eksperymentów z elektroniką („Sick on Sunday„!!!), ale co najważniejsze to wszystko zostało zestawione w odpowiednich proporcjach z tym z czego TDEP stali się znani – chaos, nieokiełznanie, rozpierdól. Tym bardziej szkoda, że na dwóch ostatnich albumach cały ten czar gdzieś uciekł i nie znajduję już na nich ani potężnego wpierdolu, ani też zachwytu nad szerokimi inspiracjami od jazzu do popu. Już mnie ta energia nie porywa, już nie zachęca do niszczenia aktywów trwałych. Nie mam pojęcia skąd to wynika: czy to wypalenie twórcze, zbytnia pewność siebie, przekonanie o własnej zajebistości… Albo może ja pierdolę i ostatnie płyty są spoko? Zdania nawet wśród fanów są podzielone. Ja się cieszę, że mogę wrócić od czasu do czasu do starych wydawnictw, a nie męczyć nówki.

Masta

Ancestors – Neptune With Fire (2008)

Dziś z mojej strony wpis bezprecedensowy – opiszę płytę, której słuchałem raz. Zastrzegam więc, że moje wrażenia mogą być niepewne, pochopne i ogólnie rzecz biorąc niezgodne z prawdą, ale i tak je opiszę, bo rzadko która płyta wywiera na mnie tak pozytywne wrażenie przy pierwszym odsłuchu (taki jestem wybredny). Tym bardziej jest ono w tym wypadku pozytywne, że zespół Ancestors znam tylko z jednej płyty – wydanej w 2012 roku „In Dreams and Time”. Parę pochlebnych opinii, w tym chyba jedna należała do Masty, zachęciło mnie do odsłuchu, ale nie porwała mnie. O ile dobrze pamiętam, był to jakiś taki dziwny miks doom metalu, psychodelii i współczesnego proga. Zdziwiłem się więc, że RateYourMusic w automatycznych rekomendacjach sugeruje mi dwie ich wcześniejsze płyty. Ale ponieważ RYMowe rekomendacje są o wiele bardziej trafne, niż choćby te z last.fm, skusiłem się na „Neptune With Fire” i nie zawiodłem się. Atmosferę płyty w pewnym stopniu oddaje już sama okładka: tajemnicza dymo-mgła, jakaś brodata postać, przywodząca na myśl nordyckiego boga albo maga. Aura tajemniczości i magii towarzyszy nam w tej blisko czterdziestominutowej podróży, oczywiście jest też sporo psychodelii. Umiejętnie budowane napięcie dodaje jeszcze więcej smaku. Nawet bez wspomagaczy można nieźle przy tej muzyce odlecieć. Jedynym małym minusikiem są wokalizy – jest ich bardzo mało, ale wybitnie nie pasują, kojarzą się raczej z post-metalem albo ogólnie ze sludge. Moim zdaniem, gdyby ich zabrakło, płyta tylko by zyskała. Ale nie jest to wada, która w znacznym stopniu zakłócałaby odbiór, tak więc mocno polecam miłośnikom mocnych wrażeń.

Pan Wąs

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Płyta tygodnia i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s