Merkabah – Moloch (2014)

merkabah_csw_fot_Piotr_Micherewicz

Po raz pierwszy zetknąłem się z twórczością zespołu podczas Off Festival w 2011 roku (jeśli mnie pamięć nie myli) – koncert w okropnym skwarze, w namiocie, jakoś koło godziny piętnastej, może szesnastej, jednak przy tym występ pełen szaleństwa, ekspresji i hałasu, który, prawdę mówiąc, siedzi mi w głowie do tej pory. Generalnie to był dla mnie szok, że kompletnie dla mnie anonimowy skład w jakieś 45 minut sprzątnął cały namiot i zostawił po sobie niesamowite wrażenie aż do teraz. Bardzo szybko przekonałem się, że nie tylko scena jest domeną Merkabah – równie dobrze zespół radzi sobie studyjnie, czego tegoroczny „Moloch” zdaje się świetnie dowodzić.

Dla niewtajemniczonych – stołeczny zespół w swojej twórczości łączy ciężki metal, jazz oraz elementy sludge’u i noise’u w niebanalną mieszankę podlaną karmazynowym sosem. Przysłowiowe pierwsze skrzypce w tym przypadku gra saksofon, rozpięty między free jazzowym jazgotem a’la John Zorn a mrocznym, bardziej posępnym brzmieniem (zwłaszcza w „Hilasterion cont.”). To ten instrument właśnie, najbardziej wyeksponowany, ciągnie linie melodyczne i nadaje muzyce charakteru i wyrazu. Jak nie trudno się domyślić, propozycja Merkabah jest w pełni instrumentalna, a wspomniana wielobarwna gra saksofonu momentami zdaje się pełnić rolę brakujących partii wokalnych. Równie ważnym elementem muzyki Merkabah jest rytm – także mocno wyeksponowany, wyrazisty i nieoczywisty, często łamany w najmniej oczekiwanym momencie. Osobiście, to właśnie bardzo charakterne partie perkusji przyciągają większość mojej uwagi i czasem, jak np. w „Hymn”, to one nadają ton i ciągną cały utwór. Rola gitar wydaje się przez to być nieco mniejsza, ale, co warte podkreślenia, nie służą one tylko do podniesienia ciężaru gatunkowego – tutaj kłania się początek „Lille Vies Ager”.

Propozycja Merkabah nie jest skierowana jedynie do wielbicieli ciężkich brzmień, a wręcz tych powinna interesować stosunkowo niewiele. „Moloch” natomiast bez wątpienia wpadnie w ucho miłośnikom King Crimson (przynajmniej tym, którzy nie boją się, gdy jest nieco głośniej), norweskiego Shining, free jazzowych odjazdów spod znaku Zorna czy wielbicieli tworów w typie włoskiego Mombu. Kto zaś pamięta jeszcze nieodżałowaną Neumę, ten tym bardziej powinien zapoznać się z tegoroczną propozycją Merkabah. Mocno generalizując, jest to krążek, który może wpaść w ucho każdemu zwolennikowi inteligentnego, nieoczywistego hałasu, przy czym daleki byłbym od wrzucania warszawiaków do tego samego worka, co np. Blindead czy Obscure Sphinx – a z czymś takim można się spotkać tu i ówdzie. Gwoli krótkiego podsumowania trzeba wspomnieć, że „Moloch” to kolejne potwierdzenie teorii, jakoby ten rok był szczególnie urodzajny dla polskiej muzyki, powiedzmy, niekomercyjnej. Gdy słucham najnowszej propozycji stołecznego zespołu, po prostu nie mogę się z tym nie zgodzić.

Emef


Merkabah


1. Reed Idol [06:22]
2. Hilasterion [12:16]
3. Hilasterion cont. [05:18]
4. The King [05:08]
5. Hymn [04:09]
6. Lille Vies Ager [06:25]
7. The Grapes (…) Ale Filling And Growing Heavy [06:47]
8. Ah! Ca-Ira [04:15]


Skład: Adrien – wizualizacje; Aleks – bas; Gabriel – gitara; Jacob – perkusja; Rafał – saksofon


Data wydania: 28 marca 2014


Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Merkabah – Moloch (2014)

  1. immolator pisze:

    Fajnie, że spotkała ich zasłużona „nagroda” w postaci możliwości wystąpienia przed sporą publicznością przy okazji koncertów Behemoth.
    A co do „Moloch” i zawartych w tej muzie klimatów, to dodałbym jeszcze ścieżkę „Dziecko Rosemary” Komedy.

    • emeffo pisze:

      Nie tylko ich – równie duże wyróżnienie spotkało Mord’A’Stigmata, ale to nie od dziś wiadomo, że Behemoth wybiera zawsze ciekawych kompanów na trasy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s