Płyta tygodnia #14

gruzy-warszawy-1939
Już miałem odpuścić i wziąć urlop, jak to się zdarzało koledze Emefowi, ale na szczęście spłynęło oświecenie i kolejny odcinek udało się zrobić w komplecie. A dzisiaj niszczący stoner, najbardziej zapracowany muzyk ubiegłego roku w Polsce i płyta, którą powinienem przypomnieć tydzień temu.

High on Fire – Death Is this Communion (2007)

communionJakiś czas temu, jesienią chyba, złapała mnie taka mocna „faza” na High on Fire. Faza jak to faza – z definicji po jakimś czasie przechodzi. Mi przeszła, ale gdzieś tam z tyłu głowy jakiś głos szepcze „no weź posłuchaj, no weź, odpal chociaż jeden utwór”. Muszę Wam powiedzieć, że sytuacja, gdy muzyka zespołu nie daje mi spokoju przez kilka miesięcy, jest dla mnie sytuacją bez precedensu – zazwyczaj po krótszym lub dłuższym okresie „katowania” albumu/albumów przychodzi czas odpoczynku. Wziąwszy to pod uwagę, postanowiłem nie opierać się więcej i posłuchałem sobie po raz pierwszy od dość dawna „Death Is this Communion„. Odczucia? Z jednej strony jest to znakomity album. Z drugiej – do doskonałości „Blessed Black Wings” trochę mu brakuje. Zmiana podejścia może nie wyszła do końca na dobre (choć i tak lepsza taka zmiana, niż ta na „Snakes for the Divine„), ale klimat albumu owładnął mną już dawno i nadal jestem pod jego urokiem. Tak naprawdę najpoważniejszym (i jedynym, który się liczy) minusem „Death Is this Communion” jest zwieńczenie, to znaczy trzy ostatnie utwory. Coś w nich po prostu nie do końca „siada”, choć teoretycznie wszystko mają na swoim miejscu. Za to zarówno wstęp płyty, jak i jej rozwinięcie, trzymają równy, wysoki poziom. Mi to wystarczy.

Pan Wąs

Innercity Ensemble – II (2014)

a3560008487_2Uwaga! Przede mną ciężkie zadanie – trzeba napisać parę zdań o muzyce, o której nie mam zielonego pojęcia. I może właśnie dlatego „II” tak bardzo mi się podoba…
Innercity Ensemble można rozpatrywać w kategoriach supergrupy – w składzie są muzycy znani chociażby z Grobbing Thristle, Something Like Elvis czy Ed Wood, a wśród nich trzon i filar bydgoskiej sceny, a i największy pracuś w tym mieście, czyli wykąpany w Starej Rzece Kuba Ziołek. Propozycja Innercity Ensemble to mieszanka jazzu, post-industrialu, drone’u i ambientu z wyraźnym smaczkiem etno i dużą skłonnością do improwizacji i eksperymentu. Brzmi przepysznie i tak też jest. Szkopuł w tym, że każdy z wymienionych gatunków właściwie co najwyżej liznąłem (mówię tu zwłaszcza o jazzie – za młody jeszcze jestem), dlatego nie będę się raczej silić na żadne porównania czy szczegółowe analizy, a raczej krótko i subiektywnie wytłumaczę, czemu ten krążek jest taki zajebisty (no bo to, że jest, nie powinno być poddawane żadnej dyskusji). Po pierwsze – pod warstwą rozimprowizowanych, teoretycznie chaotycznych partii kryją się duże pokłady melodii, do których dotarcie czasem jest bardzo trudne, niekiedy natomiast są one wyeksponowane na pierwszy plan i sprawiają, że propozycja Innercity Ensemble staje się na swój sposób mocno chwytliwa. Po drugie – wciąga fantastyczny, nieco rytualny i szamański klimat. Po trzecie wreszcie – „II” to podwójny album składający się z dwóch krążków – „Black” oraz „White” – i które, jak zresztą wskazują na to tytuły, dość znacznie różnią się klimatem i ciężarem gatunkowym, a przy tym są na tyle spójne, że na pierwszy rzut ucha słychać, że do czynienia mamy z jednym wydawnictwem. Nie bez znaczenia jest też fakt, że pomimo zawarcia materiału na dwóch dyskach, całość nie jest jakoś bardzo długa, a przez to nie doświadcza się efektu znużenia.
Krótko mówiąc, „II” to kolejna płyta wydana na naszym podwórku, którą warto się zainteresować. Rok 2014, choć jeszcze nie jest nawet w połowie, już teraz jawi się jako niezwykle urodzajny dla rodzimej muzyki. I oby tak dalej!

Emef

L.U.C – Zrozumieć Polskę 39/89 (2009)

3989Już miałem brać L4 i odpuścić dzisiejszy odcinek, gdy natknąłem się na pewien wywiad z panem Łukaszem Rostkowskim, który traktował o Polsce i patriotyzmie. W toku rozmowy poruszono oczywiście kwestię albumu stworzonego przez L.U.Ca cztery lata temu. A płyta ta wzbudziła wielkie zainteresowanie samym konceptem. Otóż wyżej wymieniony muzyk stworzył projekt, który miał muzycznie zobrazować pięćdziesiąt lat historii naszego kraju. Swoisty soundtrack dla półwiecza. Jednym pomysł przypadł do gustu, inni go skreślili na wstępie. Jedni hejtowali za brak rapu, bo przecież wówczas ze środowiskiem rapowej awangardy L.U.C był utożsamiany, kolejni znowu zachwycali się mnogością użytych sampli wszelakich audycji radiowych, przemów, nagrań z kronik filmowych. Sam zaliczałem się do grona zwolenników i w zasadzie „39/89” pozostaje jedyną płytą w mojej kolekcji, którą zamówiłem przedpremierowo. I wtedy się nie zawiodłem. Zakochałem się w albumie niemal od początku do końca. Potrafiłem ją męczyć w odtwarzaczu po parę razy dziennie. Wstrząsnęły mną emocje na niej zawarte. Przemówienie Starzyńskiego, wiersz „Żądamy amunicji”, komunikaty radiowe milicji ze strajków w Gdańsku i opis przeniesienia ciała Jana Wiśniewskiego. Tak, wzbudziło to we mnie pewne poczucie patriotyzmu. Ale minął jakiś czas i gdyby nie natknięcie się na ten wywiad płyta pewnie dalej zbierałaby kurz leżąc na półce. Naprawdę nie słuchałem jej ładnych parę lat. Czemu? Sam do końca nie wiem. Może po prostu zacząłem się już męczyć tym przelewającym się patosem, który L.U.C próbował przykryć nieco pewną dozą humory (utwór o absurdach życia w PRL). Może zbyt dużo tutaj jest tej polaczkowej martyrologii chociaż podanej w niespotykanej dotąd formie. Uderzenie w podniosłe klimaty nie mogły się obyć oczywiście bez oczywistych cytatów z Jana Pawła II czy Lecha Wałęsy a nawet fragment „Mazurka Dąbrowskiego”. Teraz nie wiem czy czułbym taką podjarę albumem, choć na pewno doceniłbym cały jego koncept, a i kilka utworów są po prostu dobre (chyba ulubiony „A więc wojna” z niemal dosłownym cytatem z „Clubbed to DeathRoba Dougana, kto oglądał „Matrixa” na pewno skojarzy). Posłuchałem teraz i jest ok, bez spustów, po prostu dobrze.

Masta

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Płyta tygodnia i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Płyta tygodnia #14

  1. Pingback: Podsumowanie roku 2014 – Masta | geometryofsound

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s