Sounds Like The End Of The World – Stages Of Delusion (2014)

OSC_3

Tym, którzy regularnie czytają naszego bloga i śledzą profil na Facebooku, Sounds Like The End Of The World nie powinien być zespołem anonimowym. Recenzowałem już zeszłoroczną Ep-kę „It All Starts Here” (KLIK!), regularnie informowaliśmy również o planach koncertowych, zapowiedziach nowej płyty itp. Istotnym dopełnieniem naszej stosunkowo ścisłej współpracy jest zatem tekst, który aktualnie czytacie, traktujący o pierwszym w karierze chłopaków longplay’u.

Na początek warto zaznaczyć, że strasznie doceniam pracowitość zespołu. „Stages Of Delusion” powstał bardzo szybko, a nie mogę nie wspomnieć, że w międzyczasie chłopaki sporo koncertowali (w tym m.in. przed God Is An Astronaut i Sleepmakeswaves). Pomimo to, debiut SLTEOTW nie sprawia wrażenie pisanego na kolanie; raczej przeciwnie – jest to płyta bardzo przemyślana i porządnie zrealizowana. Na dużą pochwałę zasługuje świetne, w pełni profesjonalne brzmienie uzyskane w gdyńskim Sounds Great Promotion. Dzięki temu udało się wyraźnie podkreślić dobrą współpracę gitar i elektroniki, a także odpowiednio wyeksponować bas i dodać „kosmicznej” przestrzeni. Słychać, że chłopakom niezwykle zależało na dopracowanym brzmieniu i to założenie mogą z czystym sumieniem uznać za spełnione.

Profesjonalne brzmienie to jednak oczywiście nie wszystko (w końcu teraz 90% kapel brzmi dobrze), jak sprawa ma się z samą muzyką? Na tym polu również SLTEOTW poczynili spory progres. Muzycy nadal kładą nacisk na stosunkowo krótkie jak na post-rock kompozycje, nie bawiąc się ani w specjalnie skomplikowane struktury, ani w zbyt rozwleczone budowanie klimatu. „Stages Of Delusion” to raczej zwięzła i konkretna płyta, także – co warte podkreślenia – dość mocno gitarowa (na tym polu świetnie wypada przyspieszenie w końcówce „85” oraz finał „Watching Alex”). Z tego co pamiętam, na „It All Starts Here” chłopaki nie grali tak ciężko, jak teraz. Oczywiście nadal wszystko jest dość ściśle opakowane w ramy gatunku i nieszczególnie się poza nie wychyla, tym niemniej na uznanie zasługuje umiejętne połączenie gitarowego ciężaru z dużą ilością przestrzeni – można odnieść wrażenie, że ta muzyka oddycha i żyje, a przez sprawne żonglowanie nastrojem nadaje się zarówno do słuchania w ciepłe, słoneczne popołudnie, jak i na melancholijny wieczór.

Nie mam zamiaru nikogo oszukiwać stwierdzeniem, że Sounds Like The End Of The World to twór wybitnie oryginalny. Należy wziąć pod uwagę, że proponowana przez zespół muzyka jest już mocno ograna, dlatego nie ma co liczyć na specjalne zaskoczenia. Nieco irytujące są też momentami dość nachalne nawiązania do ostatniego albumu Tides From Nebula (mam tu na myśli zwłaszcza singlowy „Free Fall”, który przez to nieszczególnie do mnie przemawia). Warto jednak przymknąć na to oko (generalnie, słuchając post-rocka, radziłbym w ogóle nie zwracać uwagi na wtórność) i czerpać przyjemność z tych dźwięków. Myślę, że na krajowej scenie SLTEOTW staje się naprawdę mocnym zawodnikiem.

Emef


unnamed


1. 85 [06:18]
2. Free Fall [02:55]
3. Trafalgar Square [03:16]
4. Watching Alex [04:46]
5. Everything Is Odd [03:28]
6. Stages Of Delusion [05:32]
7. What Are You Up To [04:43]
8. Lunar Tide [05:47]
9. Red Moon Valley [04:30]


Skład: Mateusz Gajda – bas; Łukasz Pawluk – klawisze; Michał Baszuro – gitara; Wojciech Kowal – gitara; Tomasz Hoffman – perkusja


Data wydania: 6 maja 2014, no label


Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s