Płyta tygodnia #13


Majówka, majówka i po majówce. Wypoczęli? Ja trochę tak. Choć powrót do rzeczywistości był trochę drastyczny, zwłaszcza ze względu na pogodę. Ale i na taką pogodę jest lekarstwo – mi pomagały komiksy. No i muzyka, wiadomo. A co w dzisiejszym odcinku? Powroty do smętnych dźwięków, trochę męskiego wstydu z powodu niemęskiej muzyki oraz odkrycia archeologiczne. Zapraszamy.

Anathema – The Silent Enigma (1995)

enigmaPowroty do płyt, których nie słuchało się wieki zwykle kończą się w dwojaki sposób. Albo stwierdza się „kurwa jak ja mogłem tego słuchać”, albo „kurwa jak ja mogłem tego tak długo nie słuchać”. Jakoś ostatnio przypadkiem przypomniało mi się o Anathemie i postanowiłem sprawdzić, czy „The Silent Enigma” nadal „żre”. I żre! Przygodę z zespołem miałem dosyć krótką, w ogóle taką „katatoniczą” odmianą doomu jarałem się krótko i później raczej doń nie wracałem. Ale okazuje się, że ten staroć nadal coś w sobie ma i kwestia sentymentu raczej tutaj nie wchodzi w grę. Przy takim „Restless Oblivion” znowu miałem ciary przy tym krzyku „restless oblivion forever!„, a „This Dying Wish” nadal mnie zachwyca od początku do końca. I tylko może mniej jara mniej już ten cały mhrok i doomowa deprecha, która w pewnych momentach wydawała się bardziej sztuczna i robiona na siłę, niż jak to miało miejsce parę lat temu. Tak czy siak warto było sobie odświeżyć. Może spróbuję też z Linkin Park?

Masta

Across the River – 1985 Demo

Transatlanticism

Kyuss, Yawning Man, a może Across the River? Kto był pierwszy w kalifornijskim stoner rocku? Cóż, może fakt, że Scott Reeder właśnie wczoraj wrzucił do sieci demówkę Across the River nagraną w 1985 roku tego nie wyjaśnia, pozwala nam jednak zdać sobie sprawę (albo przypomnieć), że scena powstawała na dobre kilka lat przed debiutem Kyussa czy choćby demem Sons of Kyuss. I tak naprawdę chyba nie ma znaczenia, kto był pierwszy – o ile da się w ogóle to ustalić. Ci wszyscy ludzie, którzy tworzyli scenę, zdają się być jedną wielką rodziną, a narodziny sceny – naturalnym procesem. Tak naprawdę ważne tutaj jest to, że oni wszyscy – Reeder, Homme, Bjork, bracia Lalli – mieli w głowach to samo, po prostu jedni wcześniej niż inni przelali to na instrumenty. To jest ważne. I piękne.
No i oczywiście ważne jest to, jaką muzykę tworzyli. W tym przypadku dostajemy to, co mniej więcej możemy sobie wyobrazić. Jest oczywiście i Black Sabbath, i Hendrix, i trochę punka, i jamming. Wszystko okraszone specyficznym klimatem kalifornijskiej pustyni, który da się uchwycić nawet mimo garażowej jakości nagrania. Jest to niewątpliwie perełka w swoim gatunku, nagranie z perspektywy historii bardzo ważne, ale i bardzo ciekawe muzycznie. Pozycja obowiązkowa. Posłuchać możecie tutaj.

Wąs

Death Cab For Cutie – Transatlanticism (2003)

TransatlanticismDeath Cab For Cutie to, obok Sigur Rós, jeden z tych zespołów, do których słuchania nieco wstydzę się przyznać. No, w przypadku naszej dzisiejszej ekipy to nawet bardzo się wstydzę. Amerykanie po prostu grają muzykę jeszcze bardziej zniewieściałą od Sigur Rós, kompletnie pozbawioną jakiegokolwiek męskiego pierwiastka, zupełnie, ale to zupełnie bez jaj. Normalnie, takie słodko-gorzkie melodie jak otwierający „Transatlanticism” „The New Year” wywołują u mnie odruchy wymiotne, natomiast w tym przypadku… to ja mam ochotę śpiewać razem z Gibbardem (swoją drogą – wokalista równie niemęski co Jónsi). Po prostu trafia to do mnie, sam nie wiem którędy dokładnie i jak krętą drogą, ale summa summarum trafia doskonale. Najbardziej właśnie „Transatlanticism”, nie bez przyczyny uznawany za najlepszy album w dorobku Death Cab For Cutie.
Ogólnie rzecz biorąc, sam rzadko wracam do twórczości Amerykanów. Jednak jakiś czas temu puściłem to mojemu współlokatorowi i teraz za każdym razem, gdy siedzimy po kilku głębszych, muszę włączyć „Dead Car For Sjuti”. W tym tygodniu – wyjątkowo na trzeźwo. Cóż, poniekąd można z tego wysnuć wniosek, że to może nie ja powinienem się wstydzić… W każdym razie – pozdrawiam, Karol!

Emef

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Płyta tygodnia i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s