Odraza – Esperalem tkane (2014)

maxresdefault

„Nie bój się kurwo, ta noc już się rodzi, nie bój się wódy, ta nigdy nie zwodzi”

Prawdę mówiąc, o Odrazie zrobiło się głośno na długo przed ukazaniem „Esperalem tkane”. „Świadczymy o tym, co na ulicy pośród blokowisk i starych kamienic, o tym, co zostawiamy bezpowrotnie za sobą, o sumie wszystkich klęsk i pełzającej za każdym samotności. To co nas odraża, co jest najniższe, najbardziej przyziemne i co chyba najistotniejsze, nieodległe – to my sami w lustrzanym odbiciu. Stajemy w opozycji do „spoglądania w górę”, metafizycznych zalotów. Nie ma mowy o podniesionych czołach, woli, nie ma również duszy. Jest „tu i teraz” – brudna fizjologia nałogu i relacja z upadku w wielkim mieście.” – tak mówili o nadchodzącym wydawnictwie Priest i Stawrogin, odpowiedzialni za powstałe zamieszanie. Przyznajcie sami – po tak intrygującej reklamie każdemu cieknie ślinka i wyostrza się apetyt. Nie można także zapominać, że obaj panowie mają na swoim koncie artystyczne sukcesy z Massemord, Voidhanger czy Medico Peste, zatem nie jest to projekt tworzony przez żółtodziobów. Oczywiście tak dobry pijar spowodował, że również oczekiwania względem debiutu Odrazy stały się dość wyśrubowane (choć nie sądzę, żeby muzycy zbytnio zaprzątali sobie tym głowę), a „Esperalem tkane” elektryzował fanów na długo przed premierą. Oczekiwaliście rynsztoku? To macie kurwa rynsztok.

Naparstek w naparstek, kielichy jak dzwony. I kurwy! I kurwy! I kruki i wrony!”

„Esperalem tkane” to wprost doskonała ilustracja polskości. Każdy utwór to jak pół litra „Starogardzkiej” walone z gwinta w plenerze na Nadodrzu (starych Bałutach, Pradze, whatever) i przepalane „Mocnymi”. To pijacka włóczęga wśród kamienic. To przepalone gardło, łzy napływające do oczu po kolejnym hauście wódki i smak beznadziei w ustach. To obraz znudzonego, pozbawionego złudzeń i perspektyw społeczeństwa. To Polska właśnie.

„Nie bój się kurwo, poranek się zbliża, wal wódę z każdym upadłym u krzyża. Ścigaj się z nocą, mrozem i nadzieją, rozmień na drobne tych, co we łzach sieją”

I choć klimatem jest to płyta na wskroś polska, tak korzenie muzyki Odrazy zdają się wyrastać z francuskiej awangardy. Co prawda na „Esperalem tkane” uświadczymy nawet sporo srogiego bleczyska podpartego blastami, to jednak największą siłą debiutanckiego albumu tego projektu są liczne niuanse – czy to inklinacje w kierunku sludge’u, czy melodyjne ornamenty lub elementy fusion. Puryści nie będą zachwyceni, natomiast zwolennicy odważniejszych tworów polskiej sceny jak najbardziej. Warto też zaznaczyć, że choć, co nie powinno dziwić, da się wyczuć echa macierzystych formacji muzyków, jak i pewne punkty zbieżne z Furią czy Morowe, to Odraza idzie w innym kierunku. I tak jak mówili muzycy – na „Esperalem tkane” nie ma mowy o metafizycznych zalotach, bo krążek ten pełznie przy samym bruku i zamiast szukać odpowiedzi na szumne pytania, rozgląda się raczej za niedopalonymi petami.

„Do dna – za jutro nieznane, za dni rozlane! Do dna – za płuca czarne, evviva le’arte!” 

Dawno nie miałem do czynienia z tak szczerą i bezpośrednią płytą, która przy tym byłaby dopracowana pod każdym szczegółem. Jeśli zamiarem muzyków było nagranie ohydnej i brudnej, ale przy tym bardzo prawdziwej płyty, to zdecydowanie im się udało. Przy „Esperalem tkane” nawet kiep w mordzie smakuje inaczej – jakoś tak bardziej gorzko, beznadziejnie i samotnie. Tak jak powinien.

„A więc wóda! Wóda! Wóda raz jeszcze! I skun… niech kruszą umysły!” 

Emef


Esperalem tkane


1. Niech się dzieje [05:48]
2. Wielki mizogin [03:13]
3. Esperalem tkany [10:38]
4. Cicha 8 [01:14]
5. Gorycz [06:29]
6. Próg [07:28]
7. Tam, gdzie nas nie spotkamy [11:35]


Skład: Priest – perkusja, bas, gitara; Stawrogin – gitara, bas, wokal


Data wydania: 15 kwietnia 2014, Arachnophobia Records


Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Odraza – Esperalem tkane (2014)

  1. mmichał pisze:

    wygląda mi to na kolejny pseudointelektualny samogwałt muzyczny „lorda ciemnosci i mizantropii” Nihilla…

  2. Pingback: Podsumowanie roku 2014 – Masta | geometryofsound

  3. Pingback: Podsumowanie roku 2014 – Emef | geometryofsound

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s