Slint – Spiderland (1991)

slint

Większości rok 1991 w muzyce kojarzy się z „Nevermind” Nirvany i narodzinami ery grunge… Zaraz, ery? Chyba nie jest to najszczęśliwsze określenie dla tendencji, która pojawiła się właściwie tak szybko, jak zniknęła. Odpowiedzcie sobie sami – ile zostało z tego boomu, który wybuchł raptem nieco ponad 20 lat temu? Jak dużo jest zespołów, które nadal czerpią inspiracje z tamtych czasów? Nowe płyty Pearl Jam i Alice In Chains tak naprawdę przechodzą już bez większego echa, trochę więcej emocji wywołał powrót Soundgarden – ale w tym przypadku rozgłos spowodowany był raczej czystą ciekawością niż jakimiś wygórowanymi oczekiwaniami. Choć ciągle o tuzach gatunku pisze się i mówi stosując określenia „kanoniczny” i „legendarny”, to po tej muzyce tak naprawdę pozostało już chyba tylko wspomnienie.

Ja ten rok kojarzę z jeszcze jedną płytą, która, jak się okazało, odcisnęła na muzyce rockowej piętno chyba wyraźniejsze, a na pewno nadal widoczne. Gdy kilka miesięcy przed premierą „Nevermind” ukazał się „Spiderland” grupki anonimowych chłopaków z Louisville, nikt nie spodziewał się, że będzie to tak ważna płyta. Sprzedaż była na bardzo mizernym poziomie, recenzje także nie najlepsze, nie bardzo pomógł też temu albumowi rychły rozpad formacji. Mimo to, jest to krążek, który wymienia się teraz jako pionierski dla post-rocka, ba – w ogóle jako przełomowy dla całego nurtu indie czy rocka alternatywnego. Zastosowany na „Spiderland” patent polegający na łączeniu ciszy i melancholii z nagłym, agresywnym riffowaniem, znamy teraz w formie dojrzałej i dopracowanej, gdy słuchamy Mogwai, Explosions In The Sky czy Sigur Rós. Tutaj kłania się przede wszystkim kultowy i doprawdy przepiękny „Washer”, ale „Spiderland” to muzyka zakorzeniona w garażu i słychać to wyraźnie, gdy chłopaki decydują się na przester i sprzężenia.

Slint wystarczyło niecałe 40 minut, by być odpowiedzialnym za stworzenie nowego gatunku (stylu, nurtu, sceny – stosować zamiennie, bo tak naprawdę chuj wie czym jest ten post-rock) i inspirować rzesze adeptów gitarowej alternatywy po dziś dzień. A wszystko to z użyciem naprawdę prostych środków wyrazu, w oparciu o nieskomplikowane akordy, wykorzystując umiejętnie kontrast i podpierając się mrocznym, minimalistycznym klimatem. Warto też zwrócić uwagę na surowość i pierwotność tych dźwięków, na brak jakichkolwiek ozdobników i dosadną prostotę. Teraz już doskonale wiemy, dlaczego Steve Albini wymienia „Spiderland” jako swoją główną inspirację (co ciekawe – jest on również producentem drugiego albumu Amerykanów), a na świecie wciąż rodzą się nowe post-rockowe formacje – chociaż może te bardziej zasłuchane są już w Mogwai albo GY!BE niż w Slint.

Początkowo miało być krótko i tekst miał wylądować w ‘Płycie tygodnia”; z czasem jednak zdałem sobie sprawę, że „Spiderland” i u nas należy się osobny artykuł. Na koniec chciałbym napisać, że to płyta zapomniana i niedoceniona, lecz… Może w momencie wydania została pominięta i zepchnięta na boczny tor, ale teraz mało kto nie docenia wpływu tego krążka i prawdę mówiąc chyba każdy zainteresowany tematem go zna. Ta moja pisanina też nie ma na celu wysnucia żadnych nowych wniosków, bo i powiedziano już o „Spiderland” chyba wszystko, lecz raczej chciałbym przypomnieć, że kiedyś, przez przypadek, czwórka chłopaków odkryła dla muzyki gitarowej nowe wody, po których nadal pływa flota naśladowców.

Emef


Slint_-_Spiderland


1. Breadcrumb Trail [05:55]
2. Nosferatu Man [05:34]
3. Don, Aman [06:28]
4. Washer [08:50]
5. For Dinner… [05:05]
6. Good Morning Captain [07:39]


Skład: Todd Brashear – bas; Brian McMahan – gitara, wokal; David Pajo – gitara; Britt Walford – bębny


Data wydania: 1991 przez Touch & Go


Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydział archeologii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Slint – Spiderland (1991)

  1. Anonim pisze:

    23 kwiecień? to ile jeszcze kwietniów mamy w tym roku? 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s