Płyta tygodnia #1

W pierwszej części nowego cyklu mówimy o:

  • najbardziej depresyjnej płycie tej zimy,
  • przenoszeniu klimatu lat 70. w XXI wiek,
  • muzyce pomagającej przy pisaniu licencjatu.

Miłej lektury!

Have A Nice Life – Unnatural World (2014)

13060-the-unnatural-worldMiał być nowy Behemoth (ot, takie odgórne założenie), ale z ręką na sercu przyznam się, że nie bardzo miałem czas na przesłuchanie nowego krążka Nergala i innych chłopaków. Przez szum, jaki zrobił się wokół „The Satanist” (nie powiem, całkiem słuszny, biorąc pod uwagę, że Behemoth – z wiadomych względów – kazał stosunkowo długo czekać na nową płytę), to i tak wiem już chyba wszystko o tym wydawnictwie. A czasu zabrakło, wiadomo, z jednej strony przez sprawy zawodowe, z drugiej natomiast – spora w tym zasługa „The Unnatural World”.

Muszę przyznać, że był to bardzo przeze mnie oczekiwany krążek. Nie pamiętam już dokładnie, kiedy i w jakich okolicznościach po raz pierwszy natknąłem się na Have A Nice Life, ale na pewno tą pierwszą płytą była „Deathconsciousness” (swoją drogą album z rodzaju tych absolutnych). Tegoroczny album duetu Dan Barrett/Tim Macuga to też doprawdy fenomenalny krążek. Nie wiem, ile trzeba przejść w życiu, by wysrać tak depresyjnego kloca i prawdę mówiąc nie chcę się o tym przekonać, ale TAKA MUZYKA musi być naznaczona. I choć to nieco inna bajka, ładunek emocjonalny porównywalny jest chyba tylko z „Weighing Souls With Sand” The Angelic Process – mówię tu zwłaszcza o natężeniu rozpaczy i beznadziei. Najmocniejsze punkty to zdecydowanie „Defenestration Song” ze świetną linią basową i rozpoczynający się wsamplowanym dialogiem „Cropsey”.

Słyszałem pogłoski, że Have A Nice Life ma pojawić się na tegorocznym Off Festivalu. Nie wiem, na ile to tylko zwykłe zachcianki gawiedzi, napędzane wydaniem „The Unnatural World”, a na ile jakieś w miarę pewne info, ale jeśli plotki okażą się prawdziwe, spełni się jeden z moich mokrych snów. Jedno natomiast jest pewne już teraz – tegoroczny album Have A Nice Life bez wątpienia będzie bardzo wysoko w moim rankingu na koniec roku.

Emef

Admiral Sir Cloudesley ShovellDon’t Hear It… Fear It! (2012)

Admiral-Sir-Cloudsley-Shovell-Don’t-Hear-It…Fear-ItMój tata stwierdził kiedyś, że ten cały internet to jednak świetny wynalazek. Oczywiście jest to stwierdzenie kontrowersyjne, ale gdy myślę o Admiral Sir Cloudesley Shovell, trudno mi się z nim nie zgodzić. Bo gdyby nie internet, prawdopodobnie nigdy bym na nich nie trafił.

A trafiłem na nich (uwaga – kryptoreklama) za sprawą Spotify, konkretniej zaś mówiąc, polecił mi ich znajomek, który siedzi w klimacie. Posłuchałem, spodobało mi się, ale jakoś szybko o nich zapomniałem. Niedawno jednak w sieci pojawił się nowy utwór i klip, promujące nadchodzący album. Postanowiłem odświeżyć sobie jedyną jak na razie płytę Admirała – „Don’t Hear It… Fear It!” – i wsiąkłem.

Muzyka Admirała to zainspirowany latami siedemdziesiątymi hard rock. Niby nic, powiecie, a ja przytaknę, ale nie jest do końca uczciwe postawienie sprawy. Ruch retro oferuje nam wiele znakomitej (i różnorodnej, oczywiście w ramach gatunku) muzyki, jest jednak coś, co wszystkie retro kapele odróżnia od Admirała. Oni – Blood Ceremony, Graveyard, Devil’s Blood – wiedzą, co chcą grać. Inspiracje słychać mocno, ale nikt nie pomyli ich muzyki z tą nagraną cztery dekady temu, bo wpływ tych czterdziestu lat jest zbyt mocny. Admirał nieco bardziej zbliża się do klasyków, ma w sobie to coś, tę pierwotność, pewną, rzekłbym, nieudolność, która cechuje pionierów mocnego rocka. Chyba jeszcze żadnej kapeli rockowej dwudziestego pierwszego wieku nie udało się zabrzmieć tak oldschoolowo – za to brawa.

Oczywiście nie jest to jedyny pozytywny aspekt admiralskiego debiutu. Wszystkie składowe świetnej hardrockowej płyty są na miejscu – chwytliwe riffy, dużo „gitarowania”, zgrana i odznaczająca się sekcja rytmiczna. Jedyne, co troszeczkę psuje efekt, to wokal, choć gdyby się zastanowić – ta niechlujność jakoś tutaj pasuje.

Pan Wąs

Bohren & Der Club Of Gore – Piano Nights (2014)

bohren_pianonightsNieprzespane noce, tony notatek, kawa i papierosy, projekty i referaty, zasrany licencjat, termin goni termin,  F5, F5, F5, o w końcu wpisał, jest do przodu. Sesja, jaka jest, wielu wie, drugie tyle się dowie, jak nie z autopsji, to z opowieści. A jak się siedzi do wczesnych godzin rannych nad ustawami o PIT, CIT i VAT i jeszcze chce się coś z tego zrozumieć i zapamiętać, to lepiej nie ogłuszać się nawałnicami dźwięków, raczej żaden death czy thrash nie pomaga w nauce. Sam w takich momentach raczę się rzeczami raczej delikatnymi. Dlatego ostatnio na playliście panowali u mnie władcy ambientowego jazzu – Bohren & Der Club Of Gore z ich najnowszym albumem „Piano Nights”. Już na wstępie pośmieję się trochę z okładki: muzyka niezwykle poważna i mroczna, a na cover art albumu zostało wybrane zdjęcie, które gimnazjalistki podpisują „takie tam z zaskoczenia”. Ha, dobre, serio całkiem zabawna sprawa. Co do samej muzyki, to raczej nikt znający twórczość Niemców nie będzie zaskoczony. Dalej jest to niezwykle wysublimowane podejście do jazzu, na granicy ambientu i muzyki filmowej. A jak film do takich dźwięków to oczywiście film noir. Bohreni to zespół, który dla laika, jakim jestem w tym temacie, wydaje od lat to samo. Ale w uchwyceniu tej specyficznej atmosfery są zespołem jedynym w swoim rodzaju, a największa konkurencja w postaci kolektywów Kilimanjaro i Mount Fuji raczej im nie podskoczy. Tym którzy jeszcze walczą o promocję na kolejny semestr polecam przede wszystkim, a jeszcze bardziej tym, którzy lubią chodzić w deszczowe wieczory po mieście ubrani w prochowce i z nieodłącznym petem w ustach.

Masta

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Płyta tygodnia i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Płyta tygodnia #1

  1. Pingback: Podsumowanie roku 2014 – Masta | geometryofsound

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s