Behemoth, Obscure Sphinx, Thaw – 01.12.2013, Eter, Wrocław

Untitled-1

Niedziela, Dzień Pański, to idealny czas na koncert metalowy. Rano do kościoła, potem obiad z rodziną, „Familiada”… Co ciekawe, jeśli dobrze pamiętam, to gdy ostatnio widziałem na żywo Behemotha, podczas Phoenix Rising Tour dwa lata temu, też grali we Wrocławiu właśnie w niedzielę. Cóż, widocznie Bóg tak chce.

Zachowajmy jednak pewną kolejność i na chwilę odejdźmy od gwiazdy wieczoru. O 19:00 na deski wrocławskiego „Eteru” wyszedł sosnowiecki Thaw. Lekko spóźniony, załapałem się jednak na większą część występu. Niestety, mała ilość czasu (nie dobili do 45 minut), słaba reakcja publiczności (która, wbrew pozorom, była już nawet w miarę liczna) i ginący wokal sprawiły, że nie odebrałem krótkiego koncertu Thaw zbyt pozytywnie. Już 21 grudnia chłopaki będą jednak mogli się zrehabilitować, supportując Corrections House, a następną okazję będziemy mieli na początku przyszłego roku, kiedy to ruszą w Polskę razem z Mordą i Morowe. Tymczasem, ciężko mi powiedzieć, czy tak mało selektywne brzmienie było zamierzone, czy też wyniknęło po prostu z niezbyt korzystnego położenia supportu.

Po Thaw na scenie pojawił się Obscure Sphinx. Cóż, muszę przyznać, że w tym przypadku moje oczekiwania zostały jak najbardziej zaspokojone. Ba! Jestem wręcz pozytywnie zaskoczony. Do tej pory Obscure Sphinx widziałem raz, na Offie w 2012 roku i zagrali wtedy króciutki występ, do tego jakoś wczesnym popołudniem, w namiocie, przy niezbyt licznej publice. No i muszę przyznać, że choć wtedy ekipa dwoiła się i troiła, to jakoś nie zostałem wgnieciony w glebę. Teraz sprawy miały się kompletnie inaczej. Zespół, podbudowany udaną nową płytą, na początku uderzył singlowym „Lunar Caustic”. Dalej było już tylko lepiej. Niesamowicie ekspresyjna Wielebna dała z siebie naprawdę wszystko, zarówno wokalnie, jak i wizualnie (swoją drogą, nie mogę nie wspomnieć o rzucającej się w oczy zmianie imidżu wokalistki – teraz, krótko ostrzyżona blondynka, z makijażem nawiązującym do okładki nowego wydawnictwa i ubrana na biało wydała mi się dużo bardziej… kobieca; niezmienne pozostały tylko obowiązkowe bandaże na przedramionach). W porównaniu do Thaw, Obscure Sphinx brzmiał dużo lepiej i potężniej, dając niezwykle udany występ, który publiczność doceniła głośnym skandowaniem nazwy zespołu pod koniec występu.

O 21:00 pojawił się Behemoth. Pomorska Bestia, z Krimhem za perkusją, po raz kolejny udowodniła, że jest perfekcyjną koncertową maszyną złożoną z samych zawodowców. Dwa lata temu, stojąc nad płytą przy barierkach, doceniłem głównie robiącą wrażenie oprawę i właśnie perfekcyjne wykonanie; teraz natomiast, znajdując się bardzo blisko sceny, znacznie bardziej poczułem energię tej muzyki. Zespół zaczął od „Ov Fire And The Void” (prawdę mówiąc nie jestem pewien, czy na pewno od tego, bo momentalnie pod sceną zrobiło się dość gorąco), serwując następnie kolejne killery – były zatem m.in. „Demigod”, „Conquer All”, fantastycznie przyjęte przez zgromadzonych „Moonspell Rites”, „Slaves Shall Serve”, „Decade Of Therion” (wykrzyczane przez wszystkich – a jakże! – w tej lepszej wersji tekstu) i „Chant For Eschaton”. Generalnie żelazna klasyka i w tym elemencie było podobnie do tego, co ekipa Nergala zaprezentowała w tym samym miejscu w 2011 roku. Z nowych utworów chłopaki zagrali „Blow Your Trumpets Gabriel” – całkiem fajny, monumentalny kawałek (Garouł twierdzi, że słaby). Oczywiście oprawa wizualna również robiła duże wrażenie i widać było, że muzycy przywiązują do niej bardzo duże znaczenie. W zasadzie jedyny zarzut, jaki mógłbym w tym przypadku wystosunkować, to duże podobieństwo tego występu do koncertu sprzed dwóch lat – zarówno pod względem oprawy, jak i setlisty. Biorąc jednak pod uwagę, że od tamtej pory Behemoth nie wydał nowej płyty, nie powinno to w gruncie rzeczy dziwić. A, jeszcze jedno – odniosłem wrażenie, że Nergal jakby częściej był wspierany wokalnie przez Oriona, choć to w zasadzie tylko takie luźne przypuszczenie.

Krótko mówiąc: był to kolejny, bardzo mocny, w pełni zawodowy koncert Behemotha, w zasadzie niczym nie zaskakujący, ale też do którego nie można się w żaden sposób przyczepić.

Ofiara została spełniona.

Emef

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Relacje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Behemoth, Obscure Sphinx, Thaw – 01.12.2013, Eter, Wrocław

  1. emeffo pisze:

    Cóż, konieczne jest sprostowanie – po przesłuchaniu „Blow Your Trumpets Gabriel” Garouł zmienił zdanie. Przeprasza, że wcześniej był tak sceptyczny. Teraz twierdzi, że to miazga.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s