Cortez – Initial (2005)

cortez

Szwajcaria to nie tylko Alpy, sery i czekolada. I wie o tym każdy, kto kojarzy taką nazwę jak Celtic Frost. Sam tamtejszej sceny nie znam zbyt dobrze. Oprócz wyżej wymienionej legendy słyszałem takie zespoły jak Sludge i Houston Swing Engine (Triptykon pomijam z oczywistych względów) – oba godne polecenia, jednak nic wielce nowego sobą nie reprezentujące. No i jest Cortez. A tutaj już coś nowego się pojawia. Bo przecież nie każdy decyduje się na rezygnację z basu. Szczególnie w muzyce tak głośnej i intensywnej, jaką jest hardcore i wszelkie pochodne. Chociaż na ile to świadoma decyzja, a na ile konieczność z racji np. braku znajomego z basem w okolicy, można dyskutować. Skutek jest taki, że goście udowodnili, że można napierdalać i bez basu.

Hardcore to pojęcie dość rozległe, więc może uściślijmy co też panowie na „Initial” wyczyniają. Pokrótce można powiedzieć, że jest to „kąwerżowska” odmiana hardcore’u z elementami matematycznymi i post zacięciem. Do tego dorzućmy screamowy wokal i już jakiś obraz nam się przed oczami (uszami?) maluje. Co mamy rozumieć przez „kąwerżowski” hardcore? A to, że gitarzysta w swojej grze nie ogranicza się do standardowych dla gatunku riffów, a szuka, grzebie i wynajduje te bliższe metalowemu graniu („Mine De Rien”). Do tego dorzućmy wszechogarniający chaos, ciągłe zmiany rytmu, motywów i dzikie zwierzę na wokalu. No i panowie potrafią też to, co niżej podpisany lubi najbardziej: budować napięcie i operować kontrastami. Weźmy takie „L’enjeu” z przepięknym wyciszeniem, gdzie perkusista bawi się swoimi zabawkami, a gitara maluje nam post-rockowe pasaże, po czym następuje atak na uszy słuchacza ostrym riffem i krzykiem, dalej kolejne wyciszenie i mozolne stopniowanie natężenia dźwięku aż do punktu kulminacyjnego, bliższe raczej Isis niż któremukolwiek zespołowi z „core’owego” poletka. Podobnie skonstruowane są dwa kolejne utwory, z czego szczególnie do gustu przypadł mi „Marasme”. Zaczyna się iście „neurosisowo”, następnie szalona galopada perkusji i znowu wyciszenie z akustykiem wiodącym prym. Tutaj też kolejny raz wychodzą noise’owe dążenia, gdy w tle gitarze przygrywa zaszumiona perkusja, jakby z czeluści otchłani. Później mamy chyba najbardziej „postowy” moment na płycie: kilkuminutowe wałkowanie tego samego motywu i dęciaki dogrywające swoje trzy grosze. Dla mnie najlepszy utwór na płycie.

A jak to wszystko brzmi? Brudno i syfiaście. Gitary są przesterowane do granic możliwości, zaszumione, że czasem dźwięki się zlewają ze sobą aż za bardzo. Dopina to obrazu chaosu i sprawdza się znakomicie. No i też odpowiednio maskuje brak basu. Kolejne świadome zagranie czy przypadek? Who cares?

Coś mi każe jednak sądzić, że przypadek, a tym czymś jest wydany w tym roku następca „Initial”. Przerwę mieli dość długą, bo aż ośmioletnią i może tutaj też jest pies pogrzebany, ale znowu kogo obchodzą powody. Skutek jest taki, że „Phoebus” jest płytą o wiele słabszą od debiutu. Brzmienie zostało oczyszczone (ale też bez przesady, w żadnym wypadku nie są to warunki sterylne, ani nawet doń zbliżone). Odsączono także większość post-tendencji i zdecydowanie postawiono na hardcore. I to też błąd, bo chociaż są wyciszenia, to płyta męczy pod tym względem. A zaczęło się naprawdę pięknie, bo otwierający „Temps-Mort” spokojnie obroniłby się nawet na poprzednim albumie. Kawałek do bólu prosty, kopiący najbardziej banalnymi środkami prosto w twarz. Dalej jednak napięcie siada i w zasadzie nie ma nic, co by sprawiło, bym do płyty chciał wracać. Szwajcary niestety testu drugiego albumu nie zdali, aczkolwiek przekreślać ich nie można. Chociaż jak znowu będą kazać czekać tak długo na nowy album, to może już zdążę zapomnieć o ich istnieniu. „Initial” – tak, „Phoebus” – nie.

Masta

initial


    1. Prompt [0:18]
    2. Mine De Rien [4:54]
    3. Néant [0:52]
    4. L’enjeu [10:21]
    5. El Vetic [7:19]
    6. Marasme [7:50]
    7. I.M.T.V. [3:04]
    8. B.M.T.V. [0:47]
    9. Notice [3:47]
    10. Patriarche [10:47]

Całość: 49:58


Skład: Jr – wokal, Sam – gitara, Greg – perkusja


Data wydania: 2005

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydział archeologii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s