Suuns – Images Du Futur (2013)

suuns3

Gdyby kiedykolwiek zorganizowano konkurs mający wyłonić zespół grający najbardziej leniwą muzykę, Suuns bez wątpienia walczyliby o najwyższe laury. Mieliby też bardzo duże szanse, żeby zostawić konkurencję daleko w tyle.

Debiut Kanadyjczyków, „Zeroes QC”, narozrabiał troszeczkę w tzw. niezalu, głównie za sprawą bardzo powściągliwego połączenia elektroniki z rockiem. Na „Images Du Futur” Suuns podążają ścieżką wytyczoną na debiucie, jednak o ile „Zeroes QC” cechowała jeszcze pewna różnorodność, o tyle tegoroczny album jest ewidentnym monolitem, a przy tym – co niezwykle ważne – jakoś szczególnie nie nudzi (przynajmniej do pewnego momentu).

Bardzo mi się na tej płycie rzucił w uszy swoisty minimalizm – kompozycje oparte są z reguły na bardzo jednostajnym rytmie i prostych akordach. Nawet podrasowanie brzmienia tu i ówdzie elektroniką (ewidentnie mniejsze niż w przypadku debiutu) niewiele urozmaica kompozycje. Wychodzi więc na to, że poszukiwacze drugiego dna będą musieli obejść się smakiem. Jeśli do tego dorzucimy strasznie leniwy głos Bena Shemiego, który ni to śpiewa, ni to mruczy, otrzymamy raczej przepis na płytę arcynudną. Dlaczego zatem tak nie jest? W głównej mierze dlatego, że Suuns udaje się słuchacza wprowadzić w bardzo przyjemny, lekko narkotyczny i psychodeliczny trans. Przykładem niech będzie „Sunspot”, albo mój faworyt – singlowy „2020”. Mają chłopaki dość rzadką umiejętność pisania kompozycji złożonych z niezwykle prostych elementów i to też jest niewątpliwym atutem „Images Du Futur”. Jakoś super chwytliwie może nie jest (wyjątkiem będzie chyba tylko wspomniane „2020”, który naprawdę się wkręca, no może jeszcze „Bambi” z całkiem fajnym riffem). Nawet podoba mi się też taki tumiwisizm – łatwo odnieść wrażenie, jakby się chłopakom nie chciało grać. Lenistwo „Images…” zaburzone zostaje tylko przez otwierający, najostrzejszy na płycie „Powers Of Ten”.

Szkoda trochę, że w zasadzie im dalej w las, tym robi się nudniej, a płyta zaczyna jakby nieco męczyć. Od „Holocene City” robi się raczej nieciekawie. I o ile na żadne większe zaskoczenia to w zasadzie od początku nie ma co liczyć, tak przy końcówce szans na to nie ma już żadnych i troszkę zaczyna mi się ziewać. A nie jest to też wcale długa płyta – 45 minut muzyki powinno wejść raczej gładko, tymczasem bez problemów wchodzi jedynie jakieś pół godziny. Na ostatnie piętnaście minut pomysłów zabrakło. No i to w zasadzie byłaby jedyna wada „Images Du Futur”, bo akurat zarówno opieszałość, jaki i minimalizm stanowią w tym przypadku niepodważalną cechę muzyki Suuns.

Drugi album Kanadyjczyków to płyta na pewno lepsza od debiutu. Oczywiście nie wywinduje ona nagle Suuns do ekstraklasy eksperymentu, ale pewnie sprawi, że paru więcej ludzi będzie czekać na album numer trzy. W tym ja.

Emef 

Suuns-Images-Du-Futur


1. Powers Of Ten [02:52]
2. 2020 [04:13]
3. Minor Work [05:54]
4. Mirror Mirror [03:56]
5. Edie’s Dream [04:21]
6. Sunspot [04:36]
7. Bambi [04:57]
8. Holocene City [04:54]
9. Images Du Futur [03:34]
10. Music Won’t Save You [05:56]


Łącznie: 45:13


Skład: Ben Shemie; Liam O’Neill; Max Henry; Joseph Yarmush


Data wydania: 3 marca 2013

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Suuns – Images Du Futur (2013)

  1. Pingback: Podsumowanie roku 2013 – Emef | geometryofsound

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s