Electric Wizard – Dopethrone (2000)

Electric Wizard @ Supersonic

Wyobraźcie sobie słoneczny dzień, upał jak jasna cholera – mniej więcej coś takiego jak teraz, bite trzydzieści stopni w cieniu. Dorzućcie do tego olbrzymi, kilkunastotonowy walec, sunący powoli po rozgrzanym asfalcie. Przytłaczająca wizja, prawda? To teraz  wyimaginujcie sobie za kierownicą Rogatego trzymającego bongo we włochatej łapie, który z uśmiechem na ustach wgniata wszystko po drodze w roztopiony asfalt. Tylko sam diabeł może prowadzić walec marki Electric Wizard, model „Dopethrone”.

Potęga Electric Wizard tkwi w wielu aspektach. Po pierwsze primo: umiejętne poskładanie do kupy poszczególnych inspiracji. Wydaje się, że tą nadrzędną było Black Sabbath – w końcu czyż nie są oni otoczeni kultem przez niemal całą scenę doom metalową? Niewiele mniej, a w sumie to może nawet i więcej, Electric Wizard zawdzięcza Sleep i to zarówno pod względem swoistej prostoty, jak i brzmienia (o czym jeszcze powiem nieco więcej). Umiłowanie do sprzężeń przysunęło mi skojarzenie z Sunn O))), zaś cała ta psychodeliczna otoczka – z Flower Travellin’ Band. Doszlifowanie patentów znanych z wyżej wymienionych plus odpowiednia ich adaptacja na gruncie własnych pomysłów przyniosło zdecydowanie pozytywne skutki. Po drugie primo: „Dopethrone” jest wbrew pozorom cholernie chwytliwy – najbardziej chyba kultowe „Funeralopolis”, ale „I, The Witchfinder” czy utwór tytułowy nie są pod tym względem wiele gorsze. Po trzecie primo: ciężar. Electric Wizard, pomimo tej swoistej chwytliwości, trzymają się wagi ciężkiej. Bardzo ciężkiej wręcz. Po czwarte: prostota. Wszystkie te długie kawałki tak naprawdę bazują na prostych, bardzo podobnych riffach; jedyna różnica polega na sposobie ich zagrania. Dzięki temu właśnie mamy cała masę sprzężeń, zmiany dynamiki, wydłużanie dźwięków etc. Po piąte: brzmienie. Brudne, paskudne, sypiące kilogramy żwiru do uszu, będące taką cechą gatunkową Electric Wizard i przy okazji wzorcem, w większości niedoścignionym, dla wielu kapel imających się stoner/doom. Po szóste: śpiew Jusa Oborna. Pełny zniekształceń, przecedzony przez to brudne brzmienie, czy też może raczej będący jego integralną częścią. Współistniejący z przesterowanymi gitarami i odpowiednio przetworzonym basem. No i, wreszcie, po siódme: psychodeliczny klimat przesiąknięty konopnym dymem.

Już teraz „Dopethrone” stał się swego rodzaju standardem, wyznacznikiem dla młodszych grup, obiektem kultu, a jego rola prawdopodobnie będzie z roku na rok rosła. Patrząc na kultowy status „Dopethrone”, odnieść można wrażenie, że mamy do czynienia raczej z przełomowym wydawnictwem z poprzedniej muzycznej epoki, a nie z płytą wydaną raptem trzynaście lat temu.

Jedno na pewno nie ulega wątpliwości: to „Dopethrone” wywindował Electric Wizard na doom metalowy piedestał i sprawił, że zespół wcześniej co najwyżej ceniony i rozpoznawalny wśród zagorzałych zwolenników sceny, zyskał status kultowy. I bardzo słusznie. Diabeł prowadzący ten walec wie, co dobre.

Emef

images


1. Vinum Sabbathi [03:06]
2. Funeralopolis [08:43]
3. Weird Tales [15:04]
4. Barbarian [06:29]
5. I, The Witchfinder [11:03]
6. The Hills Have Eyes [00:47]
7. We Hate You [05:08]
8. Dopethrone [20:48]


Całość: 01:00:56


Skład: Jus Oborn – gitara, wokal; Tim Bagshaw – bas; Mark Greening – perkusja


Data wydania: 9 października 2000

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydział archeologii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Electric Wizard – Dopethrone (2000)

  1. Skrzat pisze:

    Zajebiste porównanie na początku, o zgrozo w ten upał można się z niego uśmiać.
    Chociaż zanim ja odkryłam świetność Dopethrone, na początku zasłuchiwałam się w Witchcult Today, później przyszła nowa płyta i koncert! Szkoda tylko, że przez chamstwo dryblasów z publiki miałam zepsuty początek koncertu, ale wspominam jako jeden z najlepszych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s