Bloodnstuff – Bloodnstuff (2012)

col

Baroness? Ktoś? Coś? Ktokolwiek? Cokolwiek? No wiem, „Yellow & Green” należy wpisywać w kategorii zawodów roku ubiegłego, co też sam uczyniłem. Ale „Red Album”? Bardzo tak. „Blue Record”? No już mniej, ale nadal spoko. Ktoś tęskni? To se może puścić po raz kolejny którąś z dwóch wymienionych. Albo sięgnąć po debiut Bloodnstuff.

„Nie ufam zespołom bez basisty” – stwierdził kiedyś mój znajomy basista i jako również użytkownik tego instrumentu powinienem mu przyklasnąć, ale znałem już wcześniej zespół, który potrafił zrobić „kąwerżowski” rozpierdol bez użycia baśki (chodzi o Cortez, o którym może kiedyś wspomnę coś więcej; Bloodnstuff z Convergem nic wspólnego nie ma, tak gwoli ścisłości) i kilka innych, którym też takie granie wychodzi (choćby bardzo popularne The Black Keys czy The White Stripes). Tak więc mamy duet perka + gitara i wokal. Najpierw w uszy rzucają się skojarzenia: wspomniane Baroness z pierwszej płyty, w bardziej technicznych momentach trochę Mastodona, chwytliwość Queens of the Stone Age też się miejscami ujawnia, może trochę Torche zalatuje (taki trochę spopowiały sladżyk). Ale chuj z nawet odpowiednio dobranymi proporcjami cudzych inspiracji, jeśli brak doprawienia pierwiastkiem własnym. Tutaj na szczęście panowie o to zadbali. Przede wszystkim należy wyróżnić grę Eda Holmberga: to co wyciska ze swojej gitary prosi się o pokłony. Naprawdę solo można uzyskać takie zagęszczenie dźwięków, że człowiek rozgląda się za drugim gitarzystą, a nie znajdując go na scenie, podejrzewa o puszczanie dodatkowych ścieżek z taśmy. I na szczęście nie jest to jakieś epatowanie technicznym zaawansowaniem grajka, nie jest muzyczną masturbacją, brak jest takich właśnie popisów, wszystko zostało podporządkowane chwytliwości melodii, zapewnieniu przyjemności ze słuchania. Gdyby większość tych riffów rozłożyć na dwie gitary, możliwe, że okazałyby się strasznie prostackie, a tak można nawet wpaść w pewnego rodzaju podziw. Do tego dochodzi świetne brzmienie, odpowiednio syfiaste, brudne, co w takich duetach szczególnie ważne. Gdyby wygładzić cały miks, album pewnie okazałby się zbyt płaski, a brak basu szczególnie słyszalny. Na szczęście zostawiono zakurzone partie i żadnego rodzaju pustki nie czuć. Również dzięki wokalowi. Samą barwą głosu Ed może się nie wyróżnia, ale melodie gardłem tworzy bardzo ciekawe. I znowu nie szaleje skalą, lecz stara się urozmaicić swoje partie, które dzięki temu nie są jednostajne, nie nużą, a może właśnie z ich powodu często wracam do tej płyty. Perkusji już tyle miejsca nie poświęcę, bo dużo się o niej powiedzieć w sumie nie da: ani nie rzuca się specjalnie w uszy, beaty również są właściwie urozmaicone, nie ma jednostajnych bić, ale do szczególnych szaleńców pan Dylan Gouert nie należy.

Całość na szczęście siedzi jak należy. Potencjalnych hiciorów jest kilka („A Fire Out at Sea”, „The Cow People”, „One Day Roses”, „Oh You Pretty Failures”), każdy jest oparty na innym pomyśle, więc efektu zlewania się kawałków w całość nie ma. Dodatkowo emanuje tutaj ciekawa energia, słychać pomysł na siebie, mimo oczywistych inspiracji, a także pewien potencjał, dlatego ciekaw jestem jak Bloodnstuff mogą się jeszcze rozwinąć. Na razie jest więcej niż dobrze, więc polecam z całkowitym przekonaniem.

Masta

hunter


  1. Give Me a Call [3:13]
  2. Bloodnstuff [2:48]
  3. A Fire out at Sea [2:39]
  4. The Cow People [4:44]
  5. It’s Fun to Be a Kid [5:55]
  6. One Day Roses [2:31]
  7. Build a Monster [4:28]
  8. Diet Cola [4:31]
  9. Oh You Pretty Failures [4:58]
  10. Titans [4:15]

Całość: 39:23


Skład: Ed Holmberg – gitara, wokal; Dylan Gouert – perkusja


Data wydania: 2012

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s