Low – The Invisible Way (2013)

 low-band-1024x682

Low usypia swoich słuchaczy już od 20 lat i przez cały ten czas robią to w zasadzie bez większych wahań formy. Owszem, pierwsze płyty może i były ciut lepsze, zwłaszcza „I Could Live In Hope”, ale nie można powiedzieć, żeby zespół kiedykolwiek zawiódł. I trudno się temu dziwić, kiedy przez te 20 lat dorobił się etykietki lidera sceny slowcore’owej, gatunku w swojej historii praktycznie nie podatnego na żadne przejawy ewolucji. I choć muzycy Low raczej nie przepadają za określaniem swojej twórczości tym mianem, ciężko inaczej ją nazwać. Slowcore to pojęcie wręcz dla nich stworzone. O tym, że grają wolno i sennie dowiedziałem się na OFFie w 2011 roku, gdzie mieli koncert chyba po pierwszej w nocy (!) i to w dodatku po Mogwai (których występ swoją drogą był kurewsko nudny i strasznie, strasznie poniżej oczekiwań) – tak przy okazji, fantastycznie był wtedy ten dzień zaplanowany, żeby serwować dwa takie smęty, jeden po drugim, w środku nocy. I choć wtedy na koncercie spałem na stojąco, to Low za dnia, słuchany zwłaszcza w celach relaksacyjno-rozmyślających, potrafi zaciekawić. 


„The Invisible Way” też może się podobać. Na swoim najnowszym wydawnictwie podopieczni kultowej Sub Pop nie rezygnują z charakterystycznych dla siebie cech; są więc wolne tempa, są harmonie wokalne Alana Sparhawka i Mimi Parker, są ładniutkie, wręcz słodkie melodie, jest smutek, trochę pogodniejszych dźwięków,  jest i nostalgia. Słowem: wszystko co znamy, znajdzie się i na „The Invisible Way”. Ba, nawet kilka utworów wyróżnia się na tle pozostałych. Nieco żwawsze, nakręcane fajną grą pianina jest „So Blue”; w podobnym tonie brzmi „Just Make It Stop”, które jednakże posiada chyba lepszą, naznaczoną nieco popowym sznytem, melodię. Czymś na kształt punktu kulminacyjnego krążka jest „On My Own”, a zwłaszcza moment, kiedy w końcu Sparhawk gra solidnym przesterem i serwuje nawet coś jakby solo gitarowe. Całkiem fajne, ale też znowu nie aż tak bardzo, jest wyjęczane przez Sparhawka„Clarence White”. Może jeszcze „Plastic Cup” na jakiś czas zostanie w głowie… Natomiast pozostałe numery przelatują raczej beznamiętnie, a i wśród tych bardziej zapamiętywanych, ciężko tak naprawdę wychwycić utwór mogący być taką wizytówką płyty, coś na kształt, żeby daleko nie szukać, „Nothing But Heart” z poprzedniej płyty. „The Invisible Way” takiej piosenki nie posiada, no może na siłę by to było „Just Make It Stop”. Nasuwa się bardzo prosty wniosek – recenzja „The Invisible Way” mogłaby składać się tylko z jednego zdania „Nowa płyta Low” i wszystko byłoby jasne. 

Jakkolwiek jednak nie psioczylibyśmy na hermetyczność stylu tego zespołu, na monotonię i męczenie przysłowiowej buły, Low gra ładną muzykę. Owszem, zdarza się, że nudną, ale mimo to ładną. „The Invisible Way” też taka jest. Ci, którzy Low znają i lubią, to zaakceptują i tegoroczny album. Ci, którzy Low nie znają, od „The Invisible Way” poznawać go nie powinni, bo znacznie lepiej byłoby poznać zespół od początku, od „I Could Live In Hope”. Bo wtedy granie Low było jeszcze chyba świeże i jeszcze to było słychać, a teraz, po ponad dziesięciu płytach i dwudziestu latach na scenie, niekoniecznie można odnieść takie wrażenie. 

Emef


MI0003495349


  1. Plastic Cup [03:01]
  2. Amethyst [05:20]
  3. So Blue [04:23]
  4. Holy Ghost [03:06]
  5. Waiting [02:37]
  6. Clarence White [03:47]
  7. Four Score [02:56]
  8. Just Make It Stop [04:08]
  9. Mother [02:52]
  10. On My Own [05:43]
  11. To Our Knees [03:08]

Całość 41:01


Skład: Alan Sparhawk – gitara, pianino, wokal; Mimi Parker – bębny, wokal; Steve Garrington – bas 


Data wydania 19 marca 2013

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Low – The Invisible Way (2013)

  1. Pingback: Podsumowanie roku 2013 – Emef | geometryofsound

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s